W porządku, możesz mieć odmienne zdanie, ja jednak podtrzymuję swoje. Uważam, że krzyżowanie się psa (=suki) i wilka jest zjawiskiem normalnym. Wiele rozmawiam w Bieszczadach z różnymi ludźmi (głównie podczas autostopu), opisując swoje spotkania z wilkami w górach, zawsze wtedy pojawia się pytanie: "a może to były dzikie psy?", wtedy schodzimy na temat takich krzyżówek, więc skoro tyle osób mi o tym mówi, zatem przyjmuję to za pewnik, spotkałam się też w książkach, że takie zjawisko jest normalne. 2 tygodnie temu nawet miałam ciekawą rozmowę, nie wiem czy gość ma rację ale na pewno jest to interesujące. Twierdził, że skoro podczas wysiedleń tysiące ludzi opuściło swoje gospodarstwa to przecież pozostawały całe rzesze psów, które pałętały się po wioskach i siłą rzeczy musiało dojść do wielu krzyżówek z wilkami, dlatego tak wiele wilków teraz może mieć domieszki psiej krwi :) Nie zgodziłam się z nim, twierdząc, że minęło już tak wiele czasu, że psie geny już dawno w nich zanikły ale szczerze powiedziawszy zastanawia mnie ta kwestia do dziś -jak długo (do którego pokolenia) z takiej krzyżówki może utrzymywać się w wilku psia natura. Niestety nie przytoczę w tej chwili żadnych rzeczowych argumentów, czy cytowanych wypowiedzi fachowców, bo nie przypominam sobie takowych:). Nasuwa mi się na myśl tylko pewna sławna suka z Bieszczadów, w której płynie wilcza krew. Ale cenię odmienne zdanie, bo to też skłania do przemyśleń i na pewno użyję Twych argumentów podczas kolejnej rozmowy.
Zmieniając wątek, ostatnio coraz więcej słyszę, że coraz więcej wilków pojawia się w lasach w okolicy Sanoka a nawet jeszcze za Sanokiem na północ. Podchodzą tam też pod domy. Dla mnie to dość ciekawe, bo nawet nie wiedziałam, że tu też są wilki :)


Odpowiedz z cytatem