Pomijając dzisiejszy dzień, to coraz trudniej oddzielić to co prawdziwe od tego co zmyślone i co jest tylko propagandą. Jeżeli prawdą jest to, że na terenach operacyjnych UPA obowiązywał rozkaz zabraniający trzymania psów pod karą batów z oczywistym wyrokiem dla psa, to psów pozostawionych przez wysiedleńców mogło nie być. Inna sprawa to taka, że wielu zamiast psa zabić mogło go przegonić na cztery wiatry lub ukrywać (o ile to możliwe). Jeszcze inna to taka, że jak głód dokucza człowiekowi to i psy nie mogą być bezpieczne (znam z opowieści dziadka Podolskiego).
Wracając do tematu, to mieszańce są o tyle bardziej niebezpieczne, że mimo pozornego ułożenia nadal są nieobliczalne i wcześniej czy póżniej to wychodzi. To moje zdanie.