Tu były ofiary, na szczęście wśród futrzaków

Wygłodniały niedźwiedź zaatakował owce w Bieszczadach
Rozdarta solidna siatka z drutu ogradzająca pastwisko dla owiec, obok jagnię z wyrwanym bokiem od uderzenia łapy z ostrymi pazurami, na ziemi ślady niedźwiedzich tropów. Taki widok zastał hodowca z Polany, robiąc w środę popołudniowy obchód stada. Brakowało jednej owcy. Dzień później niedźwiedź wdarł się do zagrody innego gospodarza. Na szczęście, nie było w niej owiec.
- Ataki wilków i podkopywanie przez nie ogrodzeń są częste, ale nie niedźwiedzi - nie kryją zdziwienia hodowcy z Polany. - One żerują w pobliżu, to nic szczególnego, ale od dawna nie wyrządzały szkód.

Całość tutaj.