Cieszę się, że nie tylko ja nie bardzo wierzę w atak niedźwiedzia na quada (vide post Browara). Poza przypadkiem 1 na milion (niedźwiedź ze wścieklizną, schizofrenią paranoidalną itp.) niedźwiedź ucieknie przed dwoma Panami na quadzie.

Z drugiej strony ciężko też wyobrazić sobie, żeby można było quadem potrącić misia. Chociaż jeżeli ktoś by jechał 40-50 km/h polną drogą z gęstą roślinnością po bokach, to taki niedźwiedź spłoszony rykiem silnika mógłby chcieć przebiec drogę i zostać potrąconym.

Brakuje mi w tej całej historii rzetelnej relacji Panów GOPR. Zawsze miałem (i mam) o tej organizacji wysokie mniemanie i myślę, że stać tych ludzi na powiedzenie od początku do końca jak było. Może jeszcze doczekamy się takiej relacji? Jeżeli potrącili niedźwiedzia, to przecież nie jest niczyja wina. Ot nieszczęśliwy wypadek.