Widziałam tylko raz na wolnści borsuki, a raczej ich młode. Uśmiałam się setnie. Trzy maluchy bawiły się w berka, a potem jeden przeskakiwał przez drugiego. Wyglądało to jak lekcja w f. Było to bardzo dawno. Lisy i pewien kłusownik z Ropienki czy Wańkowej je wytępił. Robi borsuczy smalec. Mam nadzieję, źe kiedyś jakiś jeźwiec zrobi mu zazi.