BIESZCZADY
5 stycznia 2009 - 13:18
Nie wszystkie bieszczadzkie niedźwiedzie zasnęły
Mimo wysokiej pokrywy śniegu i silnego mrozu niektóre bieszczadzkie niedźwiedzie wciąż wędrują po lesie.
- To musi być duży osobnik, bo odcisk łapy na śniegu był znacznych rozmiarów -opowiadają. - Niedźwiedź chyba wciąż nie jest dostatecznie najedzony. W poszukiwaniu jedzenia wędruje między Wańkową, Ropienką i Stańkową.
W tej ostatniej wsi, w pobliskim lesie, myśliwską ambonę ma pan Krzysztof.
- Kilka dni temu wynosiłem tam jabłka dla zwierzyny płowej - opowiada. - Było 15 stopni mrozu. Doszedłem w pobliże ambony i nie mogłem uwierzyć. Na śniegu widoczne były świeże tropy niedźwiedzia. W taki ziąb miśki powinny już spać.
Według przyrodników, nie ma na to reguły. Na przykład monitorowany telemetrycznie samiec "Czarny” lokalizowany był w tym tygodniu w kilku rejonach w pobliżu Zalewu Solińskiego. Świadczy to o tym, że wciąż nie ułożył się w gawrze.
Niedźwiedzie brunatne, których w Bieszczadach i Beskidzie Niskim jest ponad 90, nie zapadają w głęboki sen. Zazwyczaj jest to letarg. Od czasu do czasu, zwłaszcza podczas odwilży, zwierzęta te przebudzają się i spacerują w pobliżu legowiska.
W styczniu w gawrach samice rodzą młode (od 1 do 3). Aż do wiosny maluchy odżywiają się wyłącznie mlekiem matek.
Krzysztof Potaczała