Ej, chłopaki.... to wcale nie tak do końca z brakiem zagranicznych turystów.
Moją pierwszą wyprawę`97 w Bieszczady zrobiłem w dacie 10-24czerwca.
O ile w pierwszych dniach wyprawy (szedłem od Komańczy) było oczywiście odludzie, o tyle w ostatnich dniach wyprawy ścigałem się już z wycieczkami niemieckich emerytów na połoninach.
Więc nie od dzisiaj Niemcy przyjeżdżają w Bieszczady.
Aniu, napadów z bronią w ręku to bez przesady, obawiać się nie musisz.
Natomiast kradzież jak to kradzież, wszędzie występuje bez względu na miejsce.
Tu powinna wystarczyć jedna zasada - zostawić samochód na umówionej prywatnej posesji.