Juz od wielu lat jezdze tylko samochodem w Bieszczady.
Zasada jest prosta, albo zostawic samochod u kogos w ogrodku albo w totalnej gluszy w srodku lasu.
Jeszcze nigdy mi sie nie zdazylo, aby ktos odmowil pozostawienia samochodu na pare dni. Nigdy nie chca kasy, wiec wracam z flaszka lub kawa w zaleznosci od okolicznosci.
W srodku lasu tez wielokrotnie zostawialem samochod, oczywiscie w srodku nie ma nic kuszacego.
A zawsze moge polecic juz znane miejsca porzucania samochodu.