W Bieszczadach najniebezpieczniej jest w lipcu i sierpniu. Wtedy, wsród wielu porządnych ludzi, zjawia się tu także banda wakacyjnych kretynów, miejskich cwaniaczków w wypasionych furach zgrywajacych bohaterów a jak przyjdzie co do czego to okazują się oni zakompleksionymi wymoczkami. Zawszę muszę uważać żeby nie dać się sprowokować. Poza sezonem często zostawiałem samochód otwarty w róznych miejscach i nigdy nic mi nie zginęło, w wakacje straciłem koła, radio i dwie szyby.