Nooo zero mi się omskło,sorry.
Ale jak wziąć ilość tych dzwonów...
Nooo zero mi się omskło,sorry.
Ale jak wziąć ilość tych dzwonów...
Pozdrav
Pokornie i ze skruchą przyznaję że wolałem plażować w Bieszczadzie niż dymać w szkole :DZamieszczone przez malo
Pozdrav
Swoja dusza! daj znać kiedu znowu masz zamiar plażowaćZamieszczone przez Browar
bertrand236
W Boże Ciało w Tarnawie :D
Pozdrav
Bez wątpienia tak powinno się stać tylko,że tak się składa, iż w większości nie ma już tych miejsc, ludzi, cerkwi...Zamieszczone przez joorg
Można byłoby jednak umieścić te znalezione dzwony przy jednej, dwóch wybranych cerkwiach (Komańcza byłaby tu chyba najlepszą, z uwagi na działanie zarówno cerkwi prawosławnej jak i grekokatolickiej, bezpieczną lokalizacją) i służyłyby nadal wiernym. A jak pięknie by dźwięczały razem...
Znowu coś o dzwonach:
http://ww6.tvp.pl/400,20080512713917.strona
ostatnia aktualizacja: wtorek, 13 maja 2008 godz. 19:42
Afera z dzwonami
Radni gminy Lutowiska mają inny problem. Chcieliby zwrócić Ukraińcom dwa stare cerkiewne dzwony, które przed wysiedleniem ukryli dawni mieszkańcy tych ziem. Ale na dobrych chęciach może się skończyć. Kolejny polski rząd powiedział w tej sprawie NIE. Domaga się, by zgodnie z międzynarodową zasadą w zamian za dzwony strona ukraińska przekazała zabytek kultury polskiej.
Alicja Wosik
Ukraińskie cerkiewne dzwony
Na tym wzgórzu w Lutowiskach stała niegdyś drewniana cerkiew, najpierw greckokatolicka, później prawosławna. Teraz jedynym po niej śladem są fundamenty dzwonnicy i cmentarz. Są także "Michajło" i "Iwan" - dwa dzwony zakopane w 1951 roku przez wysiedlanych stąd Ukraińców. Mieszkają ono teraz w obwodzie chersońskim i tam wybudowali nową cerkiew. Dlatego radni z Lutowisk chcą, by dzwony zawisły właśnie w tej świątyni.
Włodzimierz Podyma, wójt gminy Lutowiska
-”Myślę, że to jest taki gest serca. Po prostu tu ludzie stąd wysiedleni w dalszym ciągu się tutaj czują związani i pewnie te dzwony by ich z tym wszystkim integrowały i dawały jakieś poczucie tożsamości."”
"Michajło" ma 110 lat i 130 kilogramów wagi. Młodszy o 30 lat "Iwan" waży aż pół tony. Od prawie dekady ich schronieniem jest remiza strażacka w Lutowiskach. Kolejne polskie rządy nie zgadzają się na ich oddanie - bez przekazania przez stronę ukraińską na przykład obrazu Jacka Malczewskiego lub rzeźby Cypriana Godebskiego. Przeciwni temu są zaś Ukraińcy. Rada Gminy w Lutowiskach zaproponowała więc, by zwrócić dzwony dawnym mieszkańcom tej wsi bez stawiania jakichkolwiek warunków. Polskie ministerstwo kultury mówi jednak stanowcze "nie".
-”My określiliśmy które przedmioty by nas ewentualnie interesowały i teraz czekamy. Albo będzie zgoda strony ukraińskiej, albo będą jakieś propozycje z ich strony."
Przeciągającą się dyskusją rozczarowani są członkowie Związku Ukraińców w Polsce.
Piotr Tyma, Związek Ukraińców w Polsce
-”Okazuje się, że padają sprzeczne pomysły. Z jednej strony mamy pomysł rady gminy, z drugiej mamy pomysł ministerstwa, by ciągnąć tę sprawę w nieskończoność i to mnie trochę martwi."
Sprawa dzwonów z Lutowisk będzie prawdopodobnie jednym z tematów zaplanowanego na środę i czwartek wyjazdowego posiedzenia sejmowej komisji mniejszości narodowych. Odbędzie się ono w Przemyślu i Sanoku. W połowie czerwca sprawą ma też zająć się międzyrządowa, polsko-ukraińska komisja.
Pozdrav
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)