Hmm... A nasz skubaniec (mieszaniec 30 kg niewiadomego pochodzeniaZamieszczone przez długi
) nie miał z tym większego problemu. Z wyjątkiem wypijania gigantycznych ilości wody podczas wycieczek. Tam, gdzie nie ma za wiele strumyków itp., musielismy taszczyć całe litry w plecaku.
Wada (nie do wykorzenienia żadnym sposobem) naszego pieska polegająca na uporczywym i bardzo mocnym ciągnięciu za smycz okazała się w pewnych okolicznościach zaletą: podczas stromego podejścia na Caryńską moja lepsza połowa zasuwała za psem jak na orczyku![]()


) nie miał z tym większego problemu. Z wyjątkiem wypijania gigantycznych ilości wody podczas wycieczek. Tam, gdzie nie ma za wiele strumyków itp., musielismy taszczyć całe litry w plecaku.
Odpowiedz z cytatem