Trzeba stwierdzic,czy cerkiew jest wpisana na listę zabytków,wtedy,gdy nie ma wląściciela lub gdy obiektem zarządza gmina,potrzebna jest milionowa kieszeń i kuratela konserwatora sztuki. Jesli zas obiekt porzucony i niezabytkowy,to i tak kłopot większy niż wejscie w posiadanie haremu. Ewentualnie mozna się oglosić popem przybylym z Syberii i głoszącym dobrą nowinę turystom i miejscowym. Jesli miejscowi są katolikami,mogą pobić,przegonić,spalić,ich miłość bliźniego jest powszechnie znana. Poza tym gloszenie Słowa za drobne datki jest ograniczone w bieszczadzkim klimacie do sezonu letniego. Najlepsze byłoby muzeum,ale potrzebni byliby artysci z dorobkiem lub dorobek bez artystów (wygodniejsze,bo mozna je sprzedac i kupić willę z tarasem).

Pozdrawiam.