Zanim opowiem następny dzień, jeszcze dodam historię z popołudnia.
Kawa pachnąca na ławie, na polu jesteśmy sami.
Jakaś uterenowiona toyota lub inna półciężarówka przemknęła z bulgotem przez bród i pognała dalej. Wstawiam czajnik na kolejną kawę.
No nie, warczący potwór wjeżdża na pole. Jakaś plugawa, brodata gęba wychyla się od strony pasażera i wrzeszczy: kurwów pięć Tomek, poznajesz mnie? Speszony bąkam coś, ale gościu niezrażony wita się wylewnie, robi niedźwiadka i jest wyraźnie wzruszony.
- Nic się nie zmieniłeś, 17 lat temu taki sam byłeś..
Siedemnaście lat, tyle ludzi przewinęło się przez pole. Wspólnie z Joanną przeczesujemy pamięć i przy pomocy pewnych szczegółów powoli wydobywamy tę właściwą kartę wspomnień. Zbieg okoliczności niebywały. Andrzej po ciężkiej chorobie postanowił odwiedzić stare kąty. W towarzystwie syna i wnuka ruszył w objazd po Bieszczadach. Zajechał przed bar i przypomniał się Bożenie. I jeszcze - mówi - wtedy na polu byli tacy ludzie z Sopotu..
- Właśnie są na polu, powiedziała Bożena.
Tego się nie spodziewał. Czym prędzej zawrócił i z już cytowanym okrzykiem zajechał na pole. Nie spodziewał się, że po 17 latach spotka akurat mnie na polu. A że z tamtych lat zostało wiele wspólnych wspomnień.. nie dziwię się impulsywnemu powitaniu.
Szybko rozpaliliśmy ognisko i do późna odgrzebywaliśmy wspomnienia przy pieczonej kiełbasie i piwku. Te siedemnaście lat temu wnuka jeszcze nie było, teraz zbuntowany lekko siedemnastolatek sztorcuje dziadka, walcząc o "swój" porządek w aucie. Ech te dzieci. Ze względu na trudy poprzedniego i jutrzejszego dnia, moi goście wcześniej idą spać. My zostajemy przy ogniu, wspominając licznych przyjaciół, którzy przeszli ten kawałek Bieszczadów z nami, przez te wszystkie lata. Zrobiło się jeszcze bardziej nostalgicznie... i ten puszczyk, i te gwiazdy. Czy zauważuliście, że w Bieszczadach jest więcej gwiazd na niebie?
Długi



Odpowiedz z cytatem
Zakładki