Popieram, byliśmy już naprawde daleko od miejsca w którym znajdował się Iras....a ten skurczybyk nas dogonił i za nic w świecie nie chiał sobie odejsć. Był przeganiany kijem...dosć brutalnie rzekłabym...ale jakoś nic sobie z tego nie robił...spokojnie skubał trawke i szedł za nami :( Co poniektórzy mieli frajde z bliskiego spotkania z żubrem...mnie osobiście sie łezka w oku zakręciła...bo to jedank nie był naturalny widok.Zamieszczone przez irek
Dość przygnębiający i smutny...a najgorsze to to, że ten biedny zubrzyk nie zdaje sobie sprawy z tego że jest "inny" i tak w ogóle to nie jego wina. Mam nadal nadzieje, ze sprawa zakończy się dla niego szczęśliwie. Jedno jest pewne, nie może pozostać tam gdzie się w tej chwili znajduje
![]()


Odpowiedz z cytatem