Pierwszy raz trafiłem do Zagrody i ciekawie rozglądałem się po terenie. Sympatyczne zaplecze sanitarne, grile, ławki i przestronna wiata ze stołami oraz zadaszony salon z kominkiem zrobiły na mnie dobre wrażenie. Ktoś wiele rzeczy przemyślał, by było ładnie, dowcipnie i wygodnie. W sali kominkowej galeria rzeźb o treści ... różnej... bardzo. Od aniołków, przez diabełki do obsceny. Dzięki uprzejmości gospodarza piwo udało się schłodzić do właściwej temperatury. Jednak mimo tego sprawiało pewne problemy z konsumpcją![]()
Złośliwie się pieniło i koniecznie chciało wylać się na stoły, co na ogół mu się udawało.
Jednak zdeterminowani bieszczadnicy poradzili sobie z tym problemem, nie bez pewnych ofiar, i już po chwili rozpoczęły się śpiewy, a później tańce. Dużą atrakcją była autentyczna Młoda Para, z welonem, wódką weselną słodzoną całusami.
Do tego momentu dotrwałem. Trudy nocnej jazdy i zarwany szaleńczy tydzień w firmie dały znać o sobie. Pożegnawszy balujących pojechaliśmy do Duszatyna. Już przy świetle gwiazd postawiłem namiot i usnąłem jak dziecko wsłuchany w nocne odgłosy lasu. :D
Długi
PS
Ta piękna Pani na zdjęciach to moja Małżonka Joanna


Odpowiedz z cytatem