Po wyjściu z cerkwi wstępujemy na cmentarz. Chwila zadumy nad losem i wzrok biegnie w dal nad Beskidem Niskim.
Jeżeli będziecie u Jędrka, przeczytajcie wiersze włożone za tablicę... i nie śpiszcie sie. Pośpiech wszystko zabija.
Później jeszcze jeden cmentarz, w Komańczy, przy starej cerkwi. Zapalamy lampkę Pani Annie Wasylko, naszej znajomej z Duszatyna. To ona pokazała nam skrót przez Karnaflowy Łaz, karmiła nasze dzieci mlekiem prosto od krowy i opowiadała o swoim dzieciństwie w przedwojennych Bieszczadach. Tragiczne losy ludzi, których dotknęła historia. Teraz ma spokój, którego los jej nigdy nie dał.
Długi


Odpowiedz z cytatem