Następny dzień nie wstał. Leżał na jednym boku, potem na drugim boku, potem znów drzemał. Słuchał bębnienia w tropik namiotu i znów pospał. Gdy wszystkie boki miały odleżyny dzień wstał, zrobił sobie kawę i wrócił do namiotu. Tam było sucho i przytulnie. Na zewnątrz mniej lub bardziej padało. Obiadek pod wiatą nie przywrócił dobrego humoru, nadal padało. Urozmaiceniem była krótka wizyta Wojtka i Andrzeja. Dla nich wypad z Bystrego w deszcz terenowym samochodem nie stanowił problemu. Osława przybrała.
Nawet nie chciało mi się rozpalać wieczornego ogniska. Pada do nocy. Jedynie ostatnie piwo ratuje zdrowie psychiczne i fizyczne.
Długi



Odpowiedz z cytatem
Zakładki