Mały remanent,
Po deszczowym dniu podwoziłem turystów z dzieckiem do Cisnej. Już jadąc w tamtą stronę zobaczyłem wędrującego człeka. Zwrócił moją uwagę pokrowcem na narty, wypchanym ciuchami. Niósł go przez ramię, śmiesznie wygięty w "parasol". Wracając zatrzymałem się i pytam- podwieźć? Łaskawie się zgodził. Okazuje się, że ten młody człek idzie do znajomej bacówki, by popracować jako juhas. Jest maj, trochę wcześnie jak na wakacyjną pracę - pytam.
Nie on na "stałe". Już od 2 lat łazikuje pracując za nocleg, strawę i parę groszy.
- Zarobiłem trochę pracując za granicą i odłożłem. Jeżeli nawet nie znajdę pracy, to za 500 zł przeżyję przez miesiąc. Tak licząc, to co mam na koncie starczy mi do końca życia. Nie mając innych konieczności żyję jak lubię. Tak gdzieś w okolicach Woli Michowej pożegnał się, podziękował za transport i poszedł w kierunku stadka owiec...
Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze się spotkamy, gdzieś na drodze życia.
Długi



Odpowiedz z cytatem
Zakładki