BUBA
Bojówka Ukracająca Bandyckie Akcenty
no, szanowna koleżanko, wydało się :)
BUBA
Bojówka Ukracająca Bandyckie Akcenty
no, szanowna koleżanko, wydało się :)
https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!
Długo jeszcze będziemy sie pławić
"w radosnej atmosferze linczu"?
Długi
Zawsze.
Jako rzecze Albert:
"dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i głupota ludzka,
acz co do pierwszej mam pewne wątpliwości".
By się nie powtarzać:
http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=ar...y&aid=51331748
Serdeczności,
Kuba
Do Kuby,
Masz niezwykłą łatwość klasyfikowania ludzi jako głupków. Pachnie mi to fabryczną mądrością...
Czy nie wpadło Ci do głowy, że ludzie, jacy by nie byli, mają prawo do reakcji emocjonalnych i nie są to bynajmniej przejawy głupoty tylko oburzenia na niezrozumiałą decyzję władzuchny? Gdyby byli głupcami, pobiegliby już obdzierać ze skóry każdego, kto według nich niesłusznie został zwolniony z odpowiedzialności za zbrodnię. Ale oni są mądrzy i mimo wszystko chcą wierzyć w ułomny system wymiaru sprawiedliwości. Chcą wybaczać, nawet i zbrodniarzom, ale po uprzednim stwierdzeniu, że zbrodniarze są właśnie zbrodniarzami. Dlatego wciąż nie rozciąga się linek po górskich drogach:)
Mimo wszystko pozdrawiam,
Derty
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
By ocenić 'niezwykłą łatwość' warto byłoby mieć jakiś zbiór przykładów.
Ile i jakie masz na mnie?
Jeśli chodzi zaś o pochwałę, czy akceptację linczu
(bo do 'atmosfery linczu', a nie np. 'atmosfery wątpliwości', czy '...merytorycznej krytyki'
się tu - przypominam - odniosłem),
to - tak - uważam takowe postawy za głupie niepomiernie.
Nie znam tego pojęcia. Mógłbyś rozwinąć?
Jeśli ktoś - mając możliwość zastanowienia się i powściągnięcia emocji
- z takowej nie korzystając, albo i właśnie skorzystawszy - pochwala publicznie lincze,
to - w analogiczny sposób korzystając z wolności wypowiedzi - ja nazwę to
głupotą.
Na życzenie - jeśli nie wiesz dlaczego - chętnie, w miarę skromnych możliwości - wyjaśnię.
Wówczas byliby nie tylko głupcami, ale zbrodniarzami.
Ależ ja im tego nie bronię - niechże do woli wybaczają zbrodniarzom.
Nie potrafię tylko na podstawie jeno notki w gazecie stwierdzić autorytatywnie,
że ktoś akurat jest zbroniarzem,
zwłaszcza, kiej prokuratura a bodaj i sąd (do którego się poskrażono), tego nie stwierdziły,
dysponując wiedzą odrobinkę większą.
A jeśli ktoś jest pewien, że potrafi (ocenić wbrew organom na podstawie gazety),
to ja mam (może zazdroszcząc, że ktoś potrafi więcej niż ja) wobec tego pewne obiekcje.
Łaskawcy.
Ależ - jeśli masz z tym jakieś problemy lub przeciwskazania - daruj sobie proszę pozdrawianie.
Jakoś sobie może bez tego poradzę ((-;
Serdeczności,
Kuba
ciekawa jestem czy gdyby ktos z twojej rodziny lub przyjaciol zostal zabity w taki sposob lub zamordowal go ktos inny a wladza ulaskawila morderce ktory by chodzil po ulicy i smial ci sie prosto w pysk tez bys byl taki wspanialomyslny.
jak chodzilam do liceum to zabili chlopaka z sasiedniej klasy. Oczywiscie morderce puscili, bo byl nacpany a taki przeciez nie odpowiada za to co robi. A nasza wspaniala szkola zrobila "marsz przeciw przemocy". Z haslami typu "morderca to tez ofiara" , "smierc za smierc niczego nie rozwiaze" itp. Jeszcze brakowalo zeby dali na msze za "biedna dusze mordercy".. a morderca smial sie do rozpuku...i nikt go nie rozwalil... nadal chodzi nacpany ulicami naszego miasta...wedlug mnie to jest glupota... bo bezkarnosc powoduje ze nikt sobie nie bedzie sobie zalowal rozjezdzac ludzi na szlaku lub dzgac ich nozem..bo co? potem sie jeszcze mozna posmiac..
problem wedlug mnie nie lezy nawet w samej wladzy a w reakcjach ludzi... u nas za zbrodniarza jest uwazany nie ten co napadnie na kogos na ulicy , tylko ten kto sie skutecznie obroni..
ja np. podziwiam ludzi z wlodawy.. ty jacob bys pewnie czekal az szaleniec zabije twoje dzieci a potem bys sie uskarzal na niesprawiedliwosc spoleczna
coz,jak wladza jest do d... to mozna albo siasc, biadolic, zalic sie na los i marudzic albo wziasc sprawe we wlasne rece.. wiem ze marudzenie jest prostsze![]()
Ostatnio edytowane przez buba ; 22-05-2007 o 13:23
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Hej:)
Oj Kuba...poczytaj uważnie, co napisał Długi i do kogo skierował swą uwagę. Czy on każe dokonywać linczów? Czy mu się podobają, czy je chwali? Czy ktokolwiek tu woła: zabić motocyklarza? Za fabrycznie mądrego przepraszam ale się wkurzyłem, bo nie trzeba zaraz ludzi od głupków... To mnie wnerwia bardziej niż ten prokuratorski wyczyn.
Wielu z nas mówi o tym, że draństwo odbywające się na szlakach, zagrożenie wypadkami, wreszcie możliwość kolejnych tragedii, doprowadzą do tego, że jacyś ludzie 'pękną' i zrobią coś jeszcze gorszego. Ale czy to jest pochwała? Mnie ani większości z nas nic nie musisz w tej materii wyjaśniać. Barnaba nie rozciągnie linki w krzaczorach. Ale dobra...już spokój...
W kwestii zbrodniczości czynu motocyklarza - we wszystkich przypadkach, w których przekraczając jakąś zdawałoby się niewinną normę sprowadzamy zagrożenie dla życia innych stajemy się potencjalnymi zabójcami. Zazwyczaj świetnie wiemy, że te normy ustalano właśnie dla ochrony przed wypadkami, przed śmiercią, a jednak jakże często je łamiemy. Faceci od konstrukcji dachu hali na Śląsku pójdą siedzieć za zabicie wielu osób. A przecież tylko nie przykręcili jakiejś śrubki. Znali konsekwencje tego zaniedbania;> Nawalony typek wsiada do bryki i rozgniata pół przystanku ludzi. Doskonale wiedział, że może zabić. Czy pójdzie siedzieć? Gość wpakował się motocyklem na szlak dla pieszych - może długo udawać, ale ja nigdy nie uwierzę, że nic a nic nie wiedział, gdzie jedzie i co robi. Później, gdy zabił, mógł wykorzystać każdy kruczek prawny, aby się wywinąć od odpowiedzialności. Lecz pozostał zabójcą. Dla mnie tak. Jest ODPOWIEDZIALNY choć prawo może pomóc uniknąć kary. Takie prawo...i taaaaaki problem. Ale dalej to już polityka.
Derty
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Jakby kalka z odzywki nauczyciela PW / członka WKU / kaprala służby zasadniczej itd.
wobec pacyfistów itp. 'antysocjalistycznych emelementów':
"a co byście, Kowalski, zrobili, gdyby nieprzyjaciel zgwałcił waszą matkę?!"
Tyle, że to był stary dowcip/anegdota, a Ty do mnie chyba tak na poważnie...
W podobnej konwencji wyobraźmy:
Twój ojciec/stryj/teść pojechał sobie motorowerem na grzyby,
chciał wjechać te dwieście metrów w las (nizinny, sadzony, mono-sosnowy),
był wprawdzie zakaz, no ale wszak nic wielkiego by się rozjeżdżonej drodze nie stało. Pewnie zaś on sam złapany dostałby niewielki mandat.
Jadąc tak zobaczył idącego bezpiecznie poboczem jagodziarza,
już chciał doń usta (nie pysk) otworzyć w pozdrawieniu,
gdy ów nagle dał czemuś nura wprost na środek drogi,
a jego skroń spotkała się nagle i mocno z reflektorem.
Zginął.
Ojciec/stryj/teść jest w szoku, obwinia się, rozpacza,
a tu biorą go do aresztu - będzie sądzony za zabójstwo,
a Ty jesteś przez sąsiadów wytykana jako córka/bratanica/synowa mordercy.
Czy bliższa sytuacji jest Twoja, czy moja analogia?
Proponuję, by nie oceniać tragedii - zbyt mało wiemy o przebiegu zdarzenia.
A poważniej: jesteśmy tu w pełni władz umysłowych i dzięki temu możemy myśleć logicznie.
Nie upośledzajmy dla zabawy swego rozumowania
udając dla rozrywki oszalałych z bólu osieroconych bliskich.
Myślmy o sprawiedliwości i prawdzie, nie o 'ukojeniu' czyjejś krzywdy kolejną.
Nieprawda.
Konstrukcja obrony koniecznej jest analogiczna jak w innych krajach kontynentu europejskiego
(w systemie anglosaskim bywa AFAIK 'mocniejsza'),
zaś interpretacja jest aktualnie raczej rozszerzająca.
No to ciekawy jestem za co podziwiasz ludzi z Włodawy.
Bo gdybyś ewentualnie 'podziwiała' ludzi z Włodowa - to jakoś może mógłbym się domyślać powodu.
I taka ewentualność Cię śmieszy?
No to tylko pogratulować subtelnego poczucia humoru i manier,
łącznie ze znajomością geografii, tudzież rozróżnianiem recydywisty
ustawicznie grożącego sąsiadom i sprawcy wypadku komunikacyjnego etc.
To trudne słowo pisze się prawidłowo 'wziąć'.
Natomiast ad meritum:
jak już weźmiesz, to sprawdź, czy ta druga strona aby nie wzięła także,
i czy wzięta przez nią maczuga i kamień łupany nie są większe od Twoich.
W linczu nie wygrywa sprawiedliwszy, ale silniejszy i bardziej cyniczny.
Tzw. ludzkość się o tym przekonała (pomijając bardzo specyficzne warunki)
setki lat temu. Jak widać nie cała.
Na koniec jeszcze przypomnę
(bo mam powody do obaw, czy wcześniej nie pisałem tego w sposób zbyt trudny):
nie jestem za tolerowaniem przestępców.
Jestem jednak za tym, by mianowanie kogoś przestępcą pozostawało w gestii stosownych organów
(nawet jeśli onym zdarza się mylić),
a nie internetowych forów.
Serdeczności,
Kuba
Czytałem uważnie.
Wydaje mi się (acz może mylę się sromotnie), że z Długim współdźwieczę
w krytyce nawoływania/aprobowania linczu.
Takowe natomiast 'wołanie' łatwo zacytować.
Nie ma za co, nie czułem się obrażony, interesował mnie sam termin.
Niestety nawoływanie publiczne do linczu, czy takowego aprobowanie,
(o ile np. śmierć kogoś bliskiego lub inna tragedia/poważne zagrożenie
nie tłumaczą wzburzenia) - pozostaje dla mnie głupotą.
Nieprawda.
Prawo zna pojęcie normalnego związku przyczynowo-skutkowego.
Jeśli w przedziale kolejowym dla niepalących zakopcę (faktycznie nie palę),
jeden współpasażer się wkurzy i zacznie bardzo głośno wrzeszczeć,
a śpiacy dotad inny tak się tym wrzaskiem przestrzaszy,
że się zaksztusi protezą i udusi
- to ja jestem zabójcą?
W tym prawdziwym tragicznym wypadku zachodzić mogło zachowanie
ofiary,
na tyle nieprawdopodobne, by motocyklista w danych warunkach nie był w stanie przewidzieć.
W zwiazku z czym jest winien wykroczenia, ale jednak nie zabójstwa.
Tak mogło być - nie wiem.
Podkreślam _nie wiem_, w odróżnieniu od wszystkich Szanownych Mędrszych od Prokuratury
(a i sądu, bo AFAIK były ponoć środki odwoławcze),
którzy nawet nie używają 'być może', ani 'moim zdaniem'.
Serdeczności,
Kuba
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)