dla mnie kierujacy rozpedzonym pojazdem na lesnej sciezce czy chodniku zawsze bedzie potencjalnym zabojca... a jak widac na zalaczonym obrazku nie tylko potencjalnym...

ale coz, zawsze mozna ucalowac zderzak motocykla i bardziej potepiac ofiare niz sprawce ze sama wskoczyla pod kola... moze jeszcze od rodziny ofiary domagac sie odszkodowania za uszkodzony motor??

skoro lincz i linki ci nie odpowiadaja co bys wymyslil wzamian zeby uniknac na przyszlosc takich przypadkow? masz jakis konkretny pomysl?? oprocz biadolenia ze zle sie dzieje i "panie, jakich to czasow dozylismy"