Ja ten problem widzę tak. Jest nas w "Polszcze" po prostu za dużo... a raczej szeroko rozumianych atrakcyjnych terenów jest zdecydowania za mało w stosunku do liczby ludności naszego kraju. Stąd zwolennicy różnego rodzaju spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu są zmuszeni do wzajemnego zwalczania się.
Propozycja jest następująca: Na terenach atrakcyjnych (parkach narodowych, krajobrazowych itp.) wprowadzić prawo pięści i znieść wszelką odpowiedzialność karną za zabójstwo. Jak połowa populacji się wymorduje to zrobi się luźniej i wszystko się ułoży. A przy okazji i przyroda na tym skorzysta... to taka moja żartobliwa propozycja dla zwoleników rozciągania linek między drzewami. Baczcie jeno że odpowiedź drugiej strony mogłaby być równie drastyczna... np. polowania crossowców uzbrojonych w maczety na turystów pieszych i zdejmowanie im skalpów.
A teraz na poważnie, ja apeluję tylko o jedno. O nie wkładanie wszystkich znowu do jednego worka. Jestem motocyklistą. Nie, nie crossowcem. Ale jednak motocyklistą, i jak widzę z powyższych postów, w oczach wielu jestem tym "bezmózgim macho na śmierdzącej maszynie w przepoconej skórze i cygarem w ustach". Otóż wyobraźcie sobie że można być motocyklistą i równocześnie kochać wędrówki z plecakiem po górach, kochać przyrodę i ciszę. Wyraźnie tu widzę jak przez niektórych przemawia niechęć do motocyklistów wogóle. Takie bezmyślne nakręcanie agresji w stosunku do pewnej grupy ludzi jest nieodpowiedzialne.