Hej:)
Tak tu sobie czytam i czytam i widzę, że np pomysł Długiego jakoś nie został podchwycony. A pomysł zadziałał skutecznie nie tylko w okolicy 3Miasta ale również w innych częściach Europy.
Chamski zalew 'supermenów' na wszelkiego rodzaju maszynach przeżyły bowiem wszystkie kraje kontynentu. Prześledźcie fora górskie i inne turystyczne od Grecji po Norwegię. Ale...wszędzie sięgnięto po pierwsze po bardzo skuteczne metody ograniczania policyjnego. Bodaj właśnie w Norwegii uprawianie takiej 'turystyki' poza terenem wyznaczonym kończy się niezwykle wysoką grzywną i często zatrzymaniem prawa jazdy;>
Wspomniałem w innym wątku o sposobie na dopadanie sprawców. Linką i kolczatką nie da rady, bo 'prawa człowieka'. Więc się znakuje teren barwnikami.
Policja i przede wszystkim służby leśne w innych krajach są uczulone na zwalczanie tego zjawiska i działają;> U nas jak zwykle mają w d... i wymyślają 1000 przeszkód, żeby tego nie robić.
Doskonale sprawdza się wytyczanie odpowiednio trudnych i ciekawych tras w lasach publicznych o prywatnych nie wspominając. U nas problemem jest też identyfikacja pojazdów, bo drogi leśne często nie są drogami publicznymi i nie obowiązuje posiadanie tablic rejestracyjnych;> Jednak często drogi publiczne o nawierzchni gruntowej przecinają kompleksy leśne w najmniej spodziewanych miejscach i można tam urządzać zasadzkas. Przy odpowiednio wysokich grzywnach włącznie z zagrożeniem zatrzymania prawa jazdy wielu rycerzy quada zrezygnuje z jazdy po lesie. Ale...policmajstrom musi się chcieć łapać.
Kolejna rzecz to uprawnienia leśniczych do nakładania mandatów za jeżdżenie po drogach zakładowych (leśnych). Mandat 200PLN brzmi jak żart, gdyż albowiem na tych maszynach jeżdżą ludzie, którzy 200-złotowymi banknotami mogliby się podcierać, gdyby nie jakość papieru;>
Tak więc rozwiązań możnaby namnożyć wiele. Żadne jednak nie będzie dobre, gdy pan policjant będzie miał do swej pracy taki stosunek, jak załoga patrolu w Wetlinie, która ze spokojem obserwowała przejazd kolumny nieoznakowanych quadów po szosie, tuż przed ich radiowozem. Zero reakcji...
Nasze lamenty też nic nie dadzą... na preclu i na innych forach lamenty słycha od dawna i nic. Zginął na Kudłaczach człowiek-dalej nic.
Czyjaś sugestia, żeby trochę linkami pościnać łby motocyklistom, wydaje się w tej sytuacji całkiem na miejscu. Może to jest droga do zainteresowania politykierów w Sejmie i niżej całą sprawą?
Metoda na kłodę rzuconą pod koła - może dobra, ale szlaki np w Gorcach to często drogi użytkowane przez drwali i właścicieli pól położonych w środku gór. Ja tam bym wolał nie rzucać kłód pod nogi góralom:P
Dla pocieszenia - słyszałem o Słowakach wkurzonych na crossowców, którzy pogłębili kałużę na szlaku i zapełnili wodą:P Kupele ponoć skutecznie zatamowały ruch motorów na tej ścieżce:D