W artykule cytowanym przez Browara najbardziej rozbawiło mnie święte oburzenie jasnie panów motocyklistów na rozciągane linki, kłody na szlakach itp. A przepraszam: jest zakaz wjazdu do lasu? Jest. Więc jak ktoś go łamie, niech się liczy z ryzykiem i tyle. Linki to już może przesada, można zrobić krzywdę np. strażnikowi na quadzie, ale jestem jak najbardziej za kłodami, pniami, kolczatkami, najlepiej układanymi przez służby leśne. Proste - jest zakaz to znaczy, że droga nie służy do jeżdżenia motocyklem, więc jak ktoś wjeżdża mimo to i sobie łeb rozwali - trudno. Jego wybór i wola.
A oprócz tego szanowną straż leśną i policję możnaby było do roboty zapędzić. Zamiast stać z suszarką w krzakach przy drodze, można w podobnych krzakach w lesie posiedzieć. I niech nikt nie mówi, że się nie da złapać paru gówniarzy na KTM-ach. Przy dobrze poobstawianych drogach na odpowiednio wybranym obszarze przynajmniej większą część spokojnie można wyłapać.



