1 rozumiem czyli mogą to być drogi szutrowe lub progony
2. To zabrzmiało jak groźba. Zlikwidujcie zakazy, bo inaczej dalej będziemy łamać zakazy. W związku z tym, że mam nadzieję, powstaną tory przeszkód ten problem pozostanie rozwiązany. Rozumiem też, że jak powstaną te tory i szlaki to crossowcy i in znikną z lasów i pól?
3. To nie moja bajka. Nie przyjmuję tego rodzaju zleceń. Odmówiłam pomocy w organizacji kilku tego rodzaju impre. Muszę przyznać z bólem. bo budżety takich imprez robią wrażenie od 30 do 200 tys zł.
4.Nie było pytania.
eh widzę że "temat rzeka" nadal płynie i nabiera siły. Wypawiadałem się już wiele razy na ten temat w różnych miejscach i zdanie moje znasz Lucyno. Jednak crossy to moim zdaniem inna beczka tej bajki i w tym przypadku jestem bardziej rygorystyczny głównie ze względu na hałas jaki się z tego wydobywa, motory które przejechały koło mnie słyszę jeszcze przez 30 minut a one już dawno na Paniszczewie są. Tego problemu nie ma 95 % aut i quadów.
No to mamy patową sytuację. Bardzo cieszę się, że mimo wszystko częściowo zgadzamy się w punkcie 2. W jaki sposób pozbyć się banitów ze szlaków, pól i lasów? Może to w pewien sposób unormowałoby sytuację. Na dzień dzisiejszy z tego co wiem jest to kilkanaście osób. Oczywiście mówie o Bieszczadach.
Derty dlaczego milczysz?
Problem w tym że powinno się rozmawiać z osobami postronnymi , ale znających temat i problemy z nim związane. Na pewno się nie uda jeśli rozmowy toczyć się będą z przedstawicielami instytucji związanych z turystyką „aktywną” A z tego co już zdążyłem zauważyć to właśnie tak się dzieje. Wystarczy odwiedzić wyciągi narciarskie w naszym regionie aby zrozumieć o co biega ..Samochody terenowe , quady, skutery i kolorowe banery.
pozdrawiam i powodzenia
Z całym szacunkiem, a komu oprócz tych kilku osób, które w tym uczestniczą zależy na rozwiązaniu problemu? Na tym nie mozna zarobić więc po co angażować się? Sorry mam doła, czuję się jak worek treningowy w który każdy może przywalić. Gdyby mi nie odbiło i publicznie na forum w turystyce zrównoważonej nie powiedziałabym kilka słów za dużo to miałabym święty spokój. Tak użeram się z niektórymi, opier... mnie ze wszystkich stron i gdybym nie obawiała się utraty twarzy to wycofałabym się z tego wszystkiego. Jest takie przekleństwo oby Twoje marzenia spełniły się, moje spełniają się niestety. Co najważniejsze już ok. 200 przedsiębiorców i ludzi turystyki uwierzyło, że możemy coś zmienić. Dołącz i jeżeli chcesz coś zmienić pracuj nad tym. Nie mam już siły odpierać ataki.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 11-02-2007 o 19:39
Rok 1978 stalowa linka zawieszona pomiędzy dwoma drzewami na wysokości głowy na górskim szlaku.Motocyklista na dużej prędkości wpada na tą pułapkę.
Linka masakruje krtań i człowiek zostaje bez głosu.Jego głosem jest elektronika.Po dwudziestu latach technika poszła do przodu i lekarze robią przeszczep krtani od dawcy po wypadku.Operacja się udaje i człowiek odzyskuje mowę.To wszystko wczoraj na Discowery i w Ameryce.
Wrogość między tymi co łażą i tymi co chcą jeździć jest tak ogromna że wszędzie się to może zdarzyć.Trzeba się jednak dobrze zastanowić czy sposoby walki są odpowiednie.
Po wprowadzeniu zakazu jazdy na motorach po Parkach Narodowych w USA wymyślono rower górski.
Tak swoją drogą: ciekawe czy cwaniakujący motocrossowcy tak samo chętnie łamaliby te zakazy w Stanach.
Nie chciałbym być znaleźć się na ich miejscu będąc nakrytym przez strażników parku.
Przypuszczam że w najgorszym razie mogłoby się to skończyć podobnie (o ile nie gorzej) jak najechaniem na rozwieszoną linkę.
Gorce 30 XII 2006. Na w pełni zimowej "autostradzie" Stare Wierchy-Turbacz mijają mnie ci sami sami co zwykle goście na motorach. Oczywiście jakbym nie odskoczył na bok w gruby snieg to wiadomo co.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)