@ blues
Też już to czytałem - całkiem ciekawie i konkretnie brzmi.
Ależ ja takiej wiary w żadnym wypadku nie wyznaję (-;
a na to, co komu wolno nie mam najmniejszego wpływu
- i bardzo dobrze, i wcale go nie potrzebuję.
Piszę o sposobie rozumowania - tak w stosunku do siebie jak innych
- że należy liczyć się z własną niewystarczającą wiedzą
i uważać z kategorycznymi sądami.
Niczyjej wolności wypowiedzi w ten sposób nie ograniczam,
odwrotnie - realizuję takową dyskutując i polemizując wespół z innymi.
Poprzedni ustrój to wszak prawna i faktyczna blokada dyskusji i opinii,
a nie dialog 'zastanówmy się, może wiemy zbyt mało?'
Ależ ja nigdzie wszak nie piszę, że _tak było_,
jeno, że prokuratura _mogła mieć swoje podstawy_, by tak twierdzić.
Chodnik jest właściwie wyłącznie dla pieszych.
Droga leśna (nawet ze szlakiem znakowanym) - nie.
Związek przyczynowy występuje - ale właśnie podlega ocenie, na ile był typowy/normalny/prawdopodobny...
Adwokatowi się płaci za to, by twierdził na rzecz klienta - i to robi.
Prokuraturze zaś by oskarżała - i to jej zrobić najłatwiej,
i skoro tego w tym przypadku nie zrobiła - to pewnie miała jakieś mocne powody.
Tym bardziej, że mogła się liczyć z zaistniałą reakcją mediów, środowisk turystycznych,
włącznie z takimi posądzeniami o 'wzięcie w łapę' etc.
Do sądu (wg Gazety AFAIR) ponoć sprawa doszła
- w formie zażalenia/odwołania adwokata.
Sąd się prokuratury nie czepił.
Powtórzę:
- też bardzo nie lubię crossowców, ale to nie powód, by uznać kogos nielubianego za zabójcę
- nie twierdzę, że jest niewinny;
- twierdzę, że _ja tego nie wiem_ i że _prokuratura mogła mieć podstawy_ by tak stwierdzić,
tym bardziej, że inaczej niż my - sprawę znała nie tylko z gazet,
a robiąc co zrobiła - zadziałała niejako wbrew własnemu interesowi.
Stąd nie mówię
_crossowiec jest niewinny_ a _prokurator cacy_,
ale
_nie mówmy_ zbyt pochopnie, że _jest winny_ a _prokutrator be_
Miejmy odwagę przyznać czasem, że nie wiemy wszystkiego.
(-;
Serdeczności,
Kuba



