Przechodziłem przez teren Piotra ze dwa lata temu... przywitał mnie miło i wskazał nawet jak przedostać sie pod ruiny młyna...To bardzo miły człowiek!nie dziwie mu sie ze broni sie przed dzikimi tłumami 'turystów'! uszanujmy to!
Przechodziłem przez teren Piotra ze dwa lata temu... przywitał mnie miło i wskazał nawet jak przedostać sie pod ruiny młyna...To bardzo miły człowiek!nie dziwie mu sie ze broni sie przed dzikimi tłumami 'turystów'! uszanujmy to!
Z końcem września niemiło zaskoczyły mnie "dzikie tłumy turystów" na szlakach bieszczadzkich, ale nie było ich z pewnością w okolicach Hulskiego, Krywego i Tworylnego, gdzie widziałam tylko jednego "nietubylca" (jak ja), którego udało mi się zgubić))
...a tam jest tak pięknie jesienią
"Wariat to członek jednoosobowej mniejszości"
A może tom był ja :) Mieszkaliśmy u Tosi w ostatni weekend września...
Co do dzikich tłumów, to oczywiście jest to pojęcie względne, ale wierz mi latem w okolicach Hulskiego może trochę wiary i 'niewiary' się pałętać...
He He! Stadko młotków demonstracyjnie i z nieukrywaną radością prowokowało Piotra, (po grzecznej prośbie odejścia), w ostatni łikęt.Ale chamstwo!
Czy któś z Was był na rainbow u Henry(ka) ?
Rafał Łoziński
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)