Od 20 lat każdy urlop /6 tygodni/ spędzam w Biesach, a Piiotra z Hulskiego znam od ponad 17 lat. Bardzo cenię sobie przyjaźń z Nim i jego Rodzicami. Są dla mnie niezwykle ważnymi Ludźmi. Bywając na Hulskim - wielokrotnie - doświadczałam zmory, jaką były "odwiedziny" tzw. turystów. Wjeżdżali tam kawalkadą samochodów i motorów, wchodzili z psami /oczywiście najczęściej z rasowymi/. Nawet nie stać ich było na zwykłe dzień dobry.Bez pozwolenia cykali zdjęcia Gospodarzowi, zaglądali przez okna do wnętrza jego chaty, rozkładali kocyki, a nawet namioty. Wyciągali piwko, wódeczkę i suchy prowiant zabrany na bieszczadzkie szlaki. Zostawiali po sobie najgorsze wspomnienia oraz sterty śmieci.
Agresywnie reagowali na każdą prośbę o uszanowanie prywatności Piotra, jego prawa do intymności. Wszak Bieszczady - twierdzili - są własnością każdego Polaka i żaden "oszołom" na bosaka nie będzie im mówił jak z nich korzystać podczas zsłużonego urlopu. Horror!!!!
Ludziska! To wspaniałe, że też kochacie Biesy! Ale prawdziwa miłość do miejsca winna łaczyć się z szacunkiem do mieszkających tam ludzi. To jest ich miejsce na tej Ziemi.
A swoją drogą ciekawa jestem Waszej reakcji na podobne zachowania "turystów" zakłócających Wasz intymny rytm życia - otwierających drzwi do Waszego mieszkania, siadających bez pozwolenia przy Waszym stole, korzystających z Waszej kuchni lub WC.
Pozdrawiam i do zobaczenia na bieszczadzkich szlakach. Małgośka Ł. ze Strzelec Opolskich-małżonka zalogowanego "staregolosa"


Odpowiedz z cytatem