Wrzucam jeszcze swoje wspomnienia z pobytu w schronisku... Na pierwszym zdjęciu śniadaniowy popis Królowej Kasi. Na trzecim zdjęciu samochód którym tam dojechaliśmy. Idę o zakład, że był to pierwszy i ostatni Ford Capri który się tam wspiął :)
Wrzucam jeszcze swoje wspomnienia z pobytu w schronisku... Na pierwszym zdjęciu śniadaniowy popis Królowej Kasi. Na trzecim zdjęciu samochód którym tam dojechaliśmy. Idę o zakład, że był to pierwszy i ostatni Ford Capri który się tam wspiął :)
Z tego co pamiętam to sam się tam nie wspiął.
Idę o zakład że to jedyne Capri, które zostało zaciągnięte brzuchem po ziemi za Uazem pod samiuśką chatę. Pozdrawiam posiadaczy najładniejszego Capri w jakim siedziałem. Pozdrawiam także płetwonurka studniowego który nie zdziwił się że pompa mogła spalić się w wodzie :)
![]()
Ostatnio edytowane przez rchisan ; 05-01-2012 o 09:56
No tak, tu zwracam honor szanownemu i niezastąpionemu UAZowi i jego kierowcy - to dopiero był bieszczadzki offroadNiestety, nie jesteśmy już jego posiadaczami bo tego Capri już nie ma :( Ale jak przyjedziemy w tym roku to też nie spoczniemy dopóki nie wciągniemy się samochodem do góry. Taka to już trochę rajdowa i szalona krew żyłach mego męża. Jest wyzwanie, jest przygoda!
Pozdrowienia dla płetwonurka oczywiście przekażę![]()
Ano po to , aby wpisać się do grubej księgi wyjazdów.
Księga ta rejestruje przedziwne sposoby jak i czym ludzie wjeżdżają na lotnisko. Nasłuchałem się takich opowiadań niczym legend ze starej baśni.
Jeśli ktoś kiedyś to opublikuje to powstanie prawdziwy bestceller bieszczadzki.
Jednym zdaniem : wyjść pieszo ? kogo to rajcuje ?
Taka tradycja - co się czepiasz.
Wjazd bryką pod samo schronisko, to raczej kiepska idea
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)