Po spotkaniu z niedźwiadkiem korzystając z w miarę dobrej pogody postanowiłem zrobić ponownie dla kontroli drugi raz pomiary. Zwłaszcza górnego odcinka potoku, którego ze względu na zapadające ciemności nie dałem rady w drodze powrotnej określić azymutalnie (zrobiłem tylko raz schodząc w dół). Odległości udało mi się robić w drodze powrotnej, wszak stoperodległościomierz w komórce jest podświetlany nawet nocą. Ale nie zaszkodziłoby i trzeci raz zmierzyć odległości. Tego sie jednak juz nie dało zrobić bo...
...po ulewie niemało przybrały potoki. Nie dało już się iść korytem potoku, a przynajmniej napewno nie dało rady utrzymać mierzalnego tempa. Pozostało tylko zmierzenie azymutów. Przy okazji wyszło że to nie do końca łatwa umiejętność, żeby wybrać właściwe miejsca określenia zakrętów jaru. Szkice z obu dni, robione w różnych warunkach nieco się różniły, choć ostatecznie dawały podobne wyniki sumaryczne.
Przy okazji przyboru wody całkowicie zmieniły wszystkie kaskady i wdsp Cz.M.
O ile wdsp Cz.M. zyskał uroku, o tyle mniejsze kaskady na potoku były całkiem zalane i straciły swój urok, w tym moja ulubiona górna kaskada na potoku Cz.M.
Z tego drugiego dnia udały się jedyne zdjęcia z rejonu Cz.M. (niestety nienajlepszej jakości, cześć podesłałem Piotrowi do galerii). Udało się także zdjęcie miejsca gdzie aktualnie jest zaznaczona sygnaturka "wdsp", które roboczo nazwałem kaskada z "kwadratową kuleczką" o wys. 1,8m od którego zaczął się problem.
(W tytułach plików oznaczyłem nr miejsca danego obiektu na szkicu, który na końcu.)


Odpowiedz z cytatem