Niestety, rabunek nastąpił już o wiele wcześniej.Zamieszczone przez Piotr
Podczas naszego pierwszego spotkania z kapliczką - 1972, 1973 ? - stan był następujący:
- obie płyty nagrobne były odsunięte, a dokładniej przekręcone w stosunku do osi;
- przez powstały mały otwór w rogach grobowca na pewno nie dało się wejść do środka, ale o wiele łatwiej już było dalej przekręcić płyty tak aby otwory poszerzyć;
- zastanawialiśmy się wtedy nad tym i przypuszczenia były następujące: rabusiów na pewno było kilku (ciężar płyt), pracowali przez kilka dni, a na przerwy "w pracy" zmniejszali otwory aby przypadkowa osoba nie miała ochoty kontynuować ich dzieła;
- najprawdopodobniej były to osoby z drugiej strony granicy - przeciwko świadczy fakt, że była graniczna "sistiema" - ponieważ istniała i istnieje blisko po tamtej stronie droga (podczas posiadów przy kapliczce słychać było często wóz konny i zawołanie woźnicy "wie, kurwa wieee");
- przeciwko tezie, że to jednak nasi świadczyłyby również następujące okoliczności: w tym czasie ostatnia bacówka była na Beniowej, a dopiero później powstała w Siankach, trochę powyżej ławeczki widokowej, a z turystów to rzadko pojawiali się tam tylko prawdziwi wyrypiarze (legendy o ganianiu się z radzieckimi pogranicznikami), przeważnie z warszawskiego SKPB;
- chociaż, kto pamięta skład socjalny okresowej ludności Ustrzyk G., Stuposian i Lutowisk na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych (zdecydowanie się klarujący po amnestiach) to uwierzy we wszystko;
Taki stan, potwierdzany podczas corocznych kolejnych wypraw, trwał chyba aż do połowy lat osiemdziesiątych
Pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem