Moim pierwszym przewodnikiem był kumpel, który przez cała drogę Bukowym Berdem na Tarnicę i do Ustrzyk zamienił ze mna cos ze dwa zdania. :) ale wtedy potrzebowałem ciszy. I on zreszta też. Jak poznałem swoją żonę (oboje jesteśmy z Pabianic, ale spiknelismy sie rzecz jasna w Bieszczadach), to chodzenie samotne straciło urok.
Miałem sześć lat przerwy i jak czytam niektóre wątki to boje sie jechać. Moja córcia jedzie po raz pierwszy i mam nadzieję, że jej się spodoba.

Ja będe startował z bacówki pod Rawka od 11.08 i tez szukam towarzystwa:) Jak ktos jedzie z dzieckiem to zapraszam w szczególności.