Witam ponownie po dłuższej przerwie.
Ferwor walki z babilonem ograniczył chwilowo mój kontakt z Forum, niemniej jednak nadrawiam szybko zaległości. Miło być z powrotem z Wami ;-)
Szczecińska Setka okazała się być nie do końca trafionym pomysłem w obliczu świeżo zakończonego "marszu" na Otryt. Pod koniec 43-go kilometra przestała mi się ruszać noga w stawie skokowym. O setce mogłem więc zapomnieć. Nie przeszkodziło mi to jednak stanąć w klasyfikacji na 50 km z... piątym czasem ;-0)
A teraz pora na budowę tratwy...
Mam ogromną nadzieję, że spotkamy się ponownie podczas następnej drogi na Górę, nie tylko wirtualnie.
Miło byloby spotkać znajome twarze w realu, a nieznajome w końcu poznać...
Pozdrufki serdeczne,
Marcin


Odpowiedz z cytatem