->Buba
Nie przejmuj się,to nie remont tylko dołożenie nowego dywanika.Za parę lat i tak go szlag trafi(mam nadzieję)
->Buba
Nie przejmuj się,to nie remont tylko dołożenie nowego dywanika.Za parę lat i tak go szlag trafi(mam nadzieję)
Pozdrav
-> browar! jedynie to mnie pociesza! bo widze nasza nowa droge w bytomiu po 2 latach od remontu - czuje sie jak w bieskach przed kilku laty! tylko ze tu niestety nie zarastaja tak slicznie pobocza... nie ma łanow zoltej rudbekii i innego zielstwa.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Może zadam pytanie w sposób nieco odwrotny bez rozdrabniania się na kolejne argumenty.
Patrzę dajmy na przykład na Bereżnicę Wyżną. Jeśli iść tokiem rozumowania który tu rozumiem (u Piotra) to przydałoby się wylać asfalt poza tym że:
- Bereźnica-Berezka (też remont),
to także
- Bereźnica-Górzanka,
- Bereźnica-Baligród (p.Markowską),
- Bereźnica-Zahoczewie,
a może i jeszcze:
- Bereźnica-Wołkowyja,
- Bereźnica-Polańczyk.
Wszędzie tam by się przydały drogi. Zapewne powstałyby na tych drogach dojazdy do pracy, może już są. To że dotychczas na nich nie było asfaltu, to raczej mało istotne.
Pytanie brzmi:
"Czy są gdzieś granice asfaltowania dróg?
Czy odcinki które wymieniłem tez powinny byc asfaltowane?
Czy walor mniejszej dostępności nie jest warty podtrzymania w specyfice Bieszczad?"
Wszak gdzie indziej mówimy o nie wchodzeniu do Moczarnego.
Ale dlaczego? Czy tylko ze względu na papierkowy przepis???
Co chroni ten przepis i czy tych wartości nie warto także chronić choćby częściowo z lżejszym natężeniem także gdzie indziej niż rez Moczarne, choćby poprzez ograniczenie cywilizacynej infrastruktury.
Dając jeszcze inne porównanie z Karkonoszy: Czesi pociągnęli asfalt aż do przeł Karkonoskiej oraz wybudowali betonowe gmaszysko (tzw schronisko) przy Łabskim Szczycie. Natomiast po polskiej stronie model zagospodarowania turystycznego jest znacznie bardziej tradycyjny, mniej ucywilizowany, asfalt pod Śnieżkę by nie przeszedł. To że Park Narodowy w tym porównaniu to jest nieistotne, bo i u nich i u nas wystepuje PN. Ale model podejścia zgoła inny.
Co do kryteriów - Ja szukałem kryteriów praktycznych, czyli realnych normalnie i z istotną powtarzalnością wystepujących potrzeb ludzkich: sieć osadnicza - czyli najkrótszy dojazd do zakładów pracy, do szkoły, do sklepów, także najkrótszy dojazd karetki, straży pożarnej, itp. Ponadto znaczenie transkarpackie -jak to ładnie ująłeś- tam gdzie to powiązanie sieci osadniczej będzie słabe na innych odcinkach. Droga wojewódzka lub powiatowa to tylko forma prawnego przypisania funduszy na utrzymanie (od wojewody, od starosty, od wójta).
pozdrawiam
malo :wink:
Jak prawie zawsze podzielam zdanie Piotra. Malo sądzę, że Ty dotykasz innego problemu nabrzmiewającego w Bieszczadach. Mianowicie braku spójnej koncepcji zagospodarowanie przestrzenego. Określenia jasnych kryteriów rozwoju poszczególnych wsi, gmin i powiatów. W to wchodzi rozbudowa infrastruktury drogowej. Remont dróg dawno wybudowanych jest dla nas korzystny zarówno dla miejscowyh jak i gości. Problematyczne jest budowanie dróg do pól które zostaną przekwalifikowane na działki. Najlepszym dowodem jest rozwój Olchowca. Wg mnie to rak na bieszczadzkim organiźmie.
No to w końcu.........kiedy tam ostatnio jechałem......lato 2005........to mi się az płakać chciało, kiedy myślałem o zawieszeniu mojej bryki.......
Ta nawierzchnia , bo trudno mówic ze to asfalt był......to chyba pamiętala czasy UPA i wczesnego Bieruta..........
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)