Może nie atrakcja.Zamieszczone przez Piotr
A może jednak i atrakcja.
Piotrze, jeśli część osób postrzega to jako atrakcję - to jednak atrakcją to jest. Wszak jeśli pojedziesz sobie -dajmy na przykład- na Mazury to nie pojeździsz sobie po brodach. A tutaj to napewno jest atrakcja drogową, którą wiele osób wspomina. Jednak gdy zastosujemy Twoje podejście - droga atrakcją nie jest - to w konsekwencji kiedyś zlikwidujemy także brody. Chyba Ty nawet byś uronił łzę gdyby już żadnego brodu w Bieszczadach nie było.
Więc atrakcją...?!
Ale niepodważalną racją jest także życie tutejszych ludzi, którzy mają prawo do cywilizownej jakości życia.
Moim skromnym zdaniem widziałbym kompromis - dobre drogi tam gdzie przebiega komunikacja osadnicza, czyli dojazdy dzieci do szkół, ludzi do pracy (tu: też ośrodki wypoczynkowe), no i jeszcze kilka głównych wyjątków (np.UG-Wetlina mimo że zimą nie jeżdżą tam autobusy, Żubracze-Wola Michowa).
Natomiast resztę faktycznie bym rozważył czy nie pozostawić, na takiej samej zasadzie jak zaakceptowano skutki akcji "W" w sieci osadniczej.
Jednak wraz z postępującym asfaltowaniem traci się część specyfiki Bieszczad. Myślę że dzikość Bieszczadów ograniczona do samych tylko rezerwatów, to już nie będzie "ta" dzikość.
Po prostu zrobią nam się Tatry, w co notabene nie wątpię że z czasem nastąpi. Natomiast można by nieco spowolnić (narażam się tu miejscowej sferze gospodarczej, ale cóż... interesy są różne) i dzięki temu nieco wyczekać na czasy gdy też społeczeństwo będzie nieco bardziej uświadomione. Tzn upowszechnią się cele edukacyjno-poznawcze, zamiast wyłącznie wypoczynkowe w dziedzinie urlopowania.


Odpowiedz z cytatem