Idąc tym tokiem rozumowania, atrakcją jest dewastowanie dróg i ścieżek leśnych oraz koryt potoków przez 4x4. Skoro to ich kręci - dajmy im, bo odbierając taką możliwosć, komus może się w oku łezka zakręcić, że już nie może a kiedyś mógł i teraz to Bieszczady są do chrzanu bo nawet zryć kawałka lasu czy rozjechać pare potoków nie można.
Skoro mnie już wywołałeś do tablicy, to powiem jedno (pomijając wszelkie słuszne i mniej słuszne argumenty, które tu padły) ulubione zdanie: Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Dlatego tez sądzę (a nawet jestem bezczelnie przekonany), że rzekoma atrakcja turystyczna w postaci zdezelowanych dróg, szybko przestała by atrakcją być, gdyby jej zwolennicy zaczęli jeździć po owych własnymi samochodami i ponosić wszelkie związane z tym koszty.
Fakt pomieszkania troche dłużej w Bieszczadach niż średniej długości urlop pomijam jako oczywisty i równie szybko (a może i szybciej) wpływający na zmiane punktu widzenia w temacie.
Pozdrawiam i tymczasem udaje się jutrzejszej nocy na testowanie nowych nawierzchni bieszczadzkich, a wrażeniami nie omieszkam sie podzielić po powrocie.



Odpowiedz z cytatem