Droga Aniu!
Z pewnością trudno Ci będzie uwierzyć, ale w ubiegłym roku po raz pierwszy w swym długim życiu byłam w Bieszczadach. Od lat słyszałam o nich od znajomych przyjaciół i męża... no i "Stare dobre małżeństwo" mówiło mi coś o tym klimacie. Byłam w Bieszczadach!!! Nie szukałam aniołów ale niechcący natknęłam się na nich, na tych dobrych i na tych złych. Jeden z tych dobrych strzeże wejścia mego domu (polecam Ci galerię w Cisnej, tuż obok jest Siekierezada, w której poznasz wszelkie oblicza anielskości). Z upadłym aniołem, który wzbudził we mine autentyczny stach spotkałam się na szlaku zapomnianym przez Boga i ludzi a prowadzącym z Honu na Wołosań (jak zejdziesz ścieżką przed Sasowem do Habkowców). Uwierz mi wokół czuło się zło. Myślę, że sprzyjała temu odczuciu snująca się mgła i pomruki nadchodzącej burzy. Warto to przeżyć! Tak jak duszewoj, plecam Ci Bacówkę pod Honem. Życzę Ci, abyś w wędrówce po Bieszczadach spotkała swego anioła!


Odpowiedz z cytatem