Widzę, ze dialog się rozwinął, więc wyjaśniam....
Kryteria oceny czystości wód obejmują .... mnóstwo wskaźników :
fizyczne- temp barwa zapach
tlenowe- tlen rozp, BZT5
biogenne- amoniak azotany, fosforany
zasolenia- przewodność, zasadowość siarczany
met ciężkie- As Ba Zn Cu
zaniecz. przemysłowych- cyjanki, pestycydy
biologiczne- saprobowość, fitoplanktony
mikrobiologiczne- miano coli.
Ja badam BZT5, tlen rozpuszczony, azotany, azot amonowy, fosfor ogólny.
Tyle jeśli chodzi o aktualne badania monitoringowe. Sprawa ma jednak drugie dno. Wedle obecnego monitoringu wód, taka rzeka jak Biebrza (chyba), jest wedle oceny stanu wód ściekiem, i najlepiej byłoby ustawić tam oczyszczalnie wód. W istocie jest to jedna z najczystszych rzek w tej częsci Europy, i wielu naukowców śmiga tam ją badać. Ona taka tam po prostu jest, taka naturalna, i chyba nie należałoby poprawiać natury.
W tym celu opracowano (co nie jest nowością na świecie), system oceny wód na podstawie tego co tam rośnie Wszystko jest w odniesieniu do określonych gatunków wskaźnikowych. Jest to o tyle lepsze, że np słoneczne popołudnie w sierpniu, w wodzie było ileś tam tlenu, przyjmijmy 115 %, podczas gdy powtórzone badanie dnia następnego, mniej więcej o tej samej godzinie, ale już w dzień pochmurny wykazało ok 80% tlenu. Parametr zmienił się znacznie, a woda taka sama. Tak samo jest z całą badaną chemią, wszystko zależy od pogody, pory dnia, wszystkiego co wpływa na życie w wodzie- na ilość tlenu ma wpływ np tempo fotosyntezy roślin.
Tak więc stąd te określenie składu gatunkowego cieku, budowy morfologicznej itp... Badania wody będą 2 metodami.
Co do tempa samych badań, zgadzam się, czas ma istotne znaczenie, ale nie zawsze. Np fosfor po odpowiedniej obróbce odczynnikami daje się cały oznaczyć (określić ilość) nawet po roku. Do dziś zalegają na uczelni jeszcze próbki z końcówki sierpnia. Co do BZT5 to są do tego szklane butle (prawie jak aptekarskie), i tam stosunki tlenowe się nie zmieniają. Co do związków azotu.... to muszę się spieszyć. Czas to 24- 48h. W praktyce wyglada to tak, ze jednego dnia pobieram wodę, drugiego jade do miasta, a trzeciego siedze w labolatorium.
Aby podgodnić nieco robotę, był w sierpniu wyjazd naukowy (w Tarnawie -> patrz relacja) mieliśmy tam spektofotometr (takie małe labolatorium) i robiliśmy analizy po nocach. Powtórzenie tego planuje się na jesień. Tak więc sprawa nie wygląda aż tak tragicznie.
Sam z siebie chce jeszcze przeforsować pestycydy i miano coli- czyli co ludzie tam broją. Od Tadka Kwolka (leśniczy z Negrylowa) dowiedziałem sie że Ukraińcy mają w zwyczaju coś czasem spuszczać do Sanu- jeszcze powyżej Niedźwiedziego.... W ogóle to co tam sie na potokach dzieje, to chyba sie tyle nie dzieje na takim samym odcinku mojej rodzimej Warcinki.... cyrk na kółkach. Znalazłem np głębie na Sanie ok 2,5m!!! I to jeszcze przed Stuposianami......
O a propos Stuposian, ponoć tam na Sanie, gdzieś właśnie na wysokości Stuposian, wybija spod dna ropa. Ktos wie, gdzie?


Odpowiedz z cytatem