Kolejnego dnia…


Zajechałem tym razem (z międzylądowaniem na przysłupiu) do Ustrzyk Górnych, a dalej do Koliby pod Caryńską. Wszystko było podyktowane chęcią poskakania z kangurami…. No tak, już tłumaczę. W zeszłym roku jakaś para ludzi z Australii (właśnie stąd kangury) przyjechali na rowerach aż tu… W tym roku też byli i chciałem razem z Bertrandem się z nimi spotkać. Wchodzę do schroniska i (z racji że kasa mi się kończyła) pytam „za glebę ile się liczy?”, odpowiedź mnie nieco zaskoczyła i rozbawiła: „dychę Pyrusie jeden”. Hahaha, znają mnie tam. W maju chciałem te dyche odpracować rżnąc drewno:). Okazało się, że na miejscu jest wieczór kawalerski Tomka- prowadzącego schronisko. Było tam sporo osób, grający na gitarze, grający na wszystkim, zwykli turyści, i jedna para z innej bajki zupełnie. Tak czy owak, grajkowie grali, oj dali czadu. Grali tak, że sdm, powinno co najwyżej w Pszczelinach siedzieć i słuchać jak się powinno porządnie grać! Jak zaszedłem tam przed 18stą, to do 3 w nocy praktycznie cały czas towarzyszyła mi muzyka. W szacownym gronie były dwie dziewczyny, które zwróciły na siebie moją szczególną uwagę- nie ze względu na urodę. Jedna, hmmm ze Semereka podobno, miała tak cudowny głos, że jak zaczynała śpiewać- reszta milkła w zadumie. Podobno parę lat temu wygrała na BA, nie dziwię się, w ogóle zamiast Myszkowskiego mogłaby śpiewać, i wcale bez szkody dla poziomu muzyki. Druga dziewczyna zdradziła wszystkim tajemnicę….. Jak ocenić czy wakacje były udane? Ano wakacje są udane, kiedy wracasz do domu, i po wstaniu z klapy nie szukasz spłuczki. Bardzo mnie zadziwiła jej definicja, z którą się całkowicie zgadzam. Tak się zastanawiam, czemu takich ludzi poznaje się dopiero w Bieszczadach, że tu, w Poznaniu nie ma takich? Cóż, może wtedy bym nie jeździł w Bieszczady…. Może i lepiej, że jest jak jest. W pewnym momencie, przy stole nieco opustoszało, chwilę sam pograłem coś niecoś z pamięci…. Zaległem pod kominkiem późno, rozmarzony, zachwycony kolejną nocą pełną niesamowitych zdarzeń, uśmiechów, zadumy…. Teraz wiem, ten wieczór będę jeszcze długo pamiętał, chciałbym się kiedyś jeszcze spotkać w tym gronie…. bo warto!