czy ja wiem czy "najjj" ? Miejsce zacne- to prawda, ale kwestia miejsc "naj" to już chyba zalezy od osobistego podejścia.....
Drugi dzień
Ranek po wieczorze wybitnie alkoholowym był niespodziewanie pogodny. Pogoda nieco się pogorszyła. Gorąco jak poprzedniego dnia, ale jednak jakoś tak lepiej- zbierały się chmury. Wyszedłem z Nataszą na bobry…. Zaczęło padać. Dobrze że stała wiata! W wiecie może i niezbyt ciepło, ale sucho w miarę, a i na pogawędce czas leciał szybciej. Dalej poszliśmy szukać gieo kesza. Bezskutecznie bo bez namiarów GPS, bez niczego. Tak ot sobie połaziliśmy. Znalazłem jednak coś, co od razu się przydało! Kawał drewna (gałąź jakaś) która niemal po 100m posłużyła jako statyw (załączone foto). Gałąź nietypowa, bo przypomina kształtem stopę/ pęcinę końską. Niebawem stanie u mnie w pokoju gdzieś, gdzieś między innymi ciekawymi takimi…. Po powrocie do samego wieczora siedzieliśmy już gawędząc przy moim już chyba ulubionym Leżajsku…. Moje gadulstwo zakończyło się czytaniem opowiadań przyniesionych przez Rafała kiedyś tam… Opowiadania te są niesamowite, rewelacyjnie się je czyta, i podobno super się słucha jak je czytam (ach ta skromność)- ponoć to prawda. Dla nie wtajemniczonych… opowiadania są autorów:
Władysław Krygowski „Wspinaczka po tęczy”, „O kiju który był odmieńcem”, Sandor Marai „Księga ziół”- O wszelkich lasach, O zwierzętach, Mirosław Nevrly „Gra w wędrowca o lekkim sercu”- to ostatnie moje ulubione…..


Odpowiedz z cytatem