Wlazłem tam, owszem, ale razem z Bertrandem zostaliśmy za to ukarani (przez SG). Swoją drogą..... Zrobiłem zdjęcia po to aby inni nie musieli tam iść aby zobaczyć jak tam jest. Oglądajcie ale nie idźcie tam ok?
Piszę relację z wyjazdu.... Więc tak, kimanie w lesie - zabronione, picie alkoholu - minister zdrowia ostrzega.... , chodzenie po rezerwatach zabronione itd, itp. To co? Mam napisać jak było na prawdę, czy tylko że przyjechałem, wszedłem na Jasło i wróciłem (choć może i nie, bo nie wpisałem się do Dorn`owego kajetu podróży "przygranicznych)? Idąc tym tokiem myślenia tak bym musiał zrobić.
Wasze uwagi sa podobne do (nie tak dawnej) krytyki osób korzystających z netu w Bieszczadach. Że niby jak to, i w ogóle. Jedni krytykują, a inni dzięki temu mają choć minimalny kontakt z ukochanym rejonem. Swoją drogą niebawem będę pisał (przynajmniej teoretycznie) "pracę naukową", i zezwolenie na "wszędołażenie" będzie (mam nadzieję) kwestią czasu. Tak więc apeluję o odrobinę dystansu do całej sprawy.
"Nie wiem czy zauważyłeś, ale tutaj nie propaguje sie postaw wskazujacych na przejawy braku szacunku dla przyrody."
Czy Twoim zdaniem wejście na teren rezerwatu bez zezwolenia to brak szacunku dla przyrody, a może prawa? Co innego wejść w gawrę niedźwiedzią, poprzestawiać gałęzie i dać nogi za pas.... A co innego iść drogą.... Z resztą to wszystko kwestia zezwolenia. Czyli zatem pan pełniący obowiązki dyrektora.... decyduje kto może wejść na teren rezerwatu a kto nie, co za tym idzie "po gębie" musi rozpoznać kto szanuje przyrodę a kto nie. W Żernicy Wyżnej przypadkiem zdepłem nornicę, chyba wtedy narobiłem przyrodzie więcej krzywdy.... mimo że nie był to rezerwat. Są świadkowie, przeprosiłem bidule, i sprawa rozeszła się "po kościach", a tu takie "larum". Staram się zrozumieć że się to Wam nie podoba, bo macie prawo do swojego zdania. Z innej strony, nie tak dawno na tym forum miała miejsce lawinowa krytyka dyrekcji BdPN, która to nie wyznacza szlaków - które i tak są uczęszczane (Bieszczadzki Worek)- to tam można a tu nie? W imię czego? Czy tam są trawy mniej zielone niż tu i dlatego już można tam chodzić?
Panowie z SG wytłumaczyli mi, dlaczego nie wolno tam łazić.... (mimo że po 2h drogi znajduje się agroturystyka - czyżby ta ona szkodziła już przyrodzie co?). Zrozumiałem to, i na pewno już nigdy tam nie pójdę... ok? Wy też tam nie chodźcie, ale żeby tak przykładnym turystom jak naive czy bmiller, ulżyć w żalu że nie pójdą tam, napisałem jak tam jest. Nie gniewajcie się na mnie proszę, bo zrobiłem to z dobrych chęci.
"chciałem dobrze.... wyszło jak zawsze"


Odpowiedz z cytatem