Strona 12 z 20 PierwszyPierwszy ... 2 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 111 do 120 z 196

Wątek: I znowu ja

  1. #111
    Bieszczadnik Awatar Barnaba
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Festung Posen
    Postów
    1,640

    Domyślnie Odp: I znowu ja

    Świat zaludniają jednostki
    Henry David Thoreau

    Dzień trzeci.

    Rano obudziłem się znów z zimna. Wyskoczyłem z mojego mroźnego śpiwora, szybka herbata, zacząłem rozkoszować się fotografowaniem. Fajnie tak, nie mieć na sobie presji czasu, patrzeć na las, i kombinować jak tu najlepiej popełnić jakąś fotografię. W międzyczasie przyjechał Bertrand. No i się zasiedzieliśmy. Plany Teodora, co by wymknąć się z chaty o 6 rano okazały się nierealne. Rozmowy nie miały końca, a dowiedziałem się tam np że ziemia jest wklęsła. Poparte to było dość mocnymi argumentami i wieloletnimi doświadczeniami. Przy piwie kiedyś się może dowiecie, ale faktycznie coś w tym jest!

    foto 32 foto 33 foto 34 foto 35 foto 36 foto 37 foto 38 foto 39 foto 40 foto 41 foto 42 foto 43 foto 44 foto 45 foto 46 foto 47 foto 48 foto 49 foto 50

    Czas było wyruszyć. A tak sobie po lesie łaziliśmy z Bertrandem, ładnie było, a kształty kory drzew staną się chyba moją pasją. Sporo się nałaziliśmy, tak jak lubię najbardziej: niespiesznie rozglądając się do okoła tak w ogóle, ale i wypatrując całkiem ciekawych zjawisk.

    foto 51 foto 52 foto 53 foto 54 foto 55 foto 56 foto 57 foto 58 foto 59 foto 60

    Wszystko zaczęło się od opowieści Harnasia o topilakach. Teraz patrzę na drzewa, i widzę więcej niż tylko pień i gałęzie. Mam nadzieje że mnie pamięć nie zawiedzie, kiedy błądząc będę szukał schronienia, może wtedy w lot pojmę gdzie i którędy iść; a może nie i będę miał całkiem inne przygody do opisania. Kiedy miałem już całkiem mokro w prawym bucie wyszliśmy z lasu i dojechaliśmy na Kiczerę koło Kamionek.

    foto 61 foto 62 foto 63 foto 64 foto 65 foto 66 foto 67 foto 68 foto 69 foto 70

    Ładne miejsce, ale wiało nieziemsko. Całkiem już przemarznięty, pewien zarazy jakiejś, pojechałem z Bertrandem na mały objazd- czyli wstąpiliśmy do pana Pękalskiego. Cała moja uwaga skupiła się na małym, czarnym kocie. Niesamowite zwierzęta z tych kotów! Trasa powoli się konczyła.... W Cisnej w moim ulubionym kiosku (to chyba zasługa ekspedientki) nabyłem pocztówki, posililiśmy się w Zaciszu. Na koniec pozostało mi dostosować swoją cielesność do standardów stopowicza- szybki prysznic w pokoju u Bertranda. Droga do kominka okazała się niesamowita. Śnieg sypał jak spod pługa! Droga bieluśka cała, w powietrzu jak w mleku, opad śniegu pełną gębą! Pięknie było!
    Na miejscu w chacie 2 stopnie, na zewnątrz tyle samo- ale już poniżej zera. Rozpalenie to była już formalność. Jedynie gafę popełniłem. Ruszt, który był w kominku wyjmując.... no spadł garnek z wodą- na ten mój żar ukochany. DUPA! Zawsze wiedziałem ze to kiepski pomysł z tym rusztem!!! Grrr, a może to i troche moja wina że nie pomyślałem.... Cóż, stało się, trzeba sobie radzić. Skrzętnie dbałem o to, aby powietrze nie uchodziło zbędnie z chaty, ale dymówa się zrobiła niebywała. Tu podpatrując Harnasia, otworzyłem klapę na strych, zrobiłem kurną chate- takie proste i skuteczne! Byłem tam sam, samiuteńki. Jako typowo stadny egzemplarz z początku czułem się nieco nieswojo, ale zacząłem czytać zaległe wpisy z zeszytu i jakoś tak czas mijał. O dziwo, ostatni wpis nie był nikogo z opuszczających razem ze mną chatę, był to wpis strażnika łowieckiego. Ogólna treść wpisu była taka:
    Zgodnie z artykułem (numer) za nocowanie grozi .... Myslę, główkuję, wertuję kartki ... hahaha Ala sobie jaja ze mnie robi. Zignorowałem sprawę, zająłem się czytaniem opowiadań, które sam przywiozłem. Czas mijał w piękny sposób. Przeczytanych zdań parę, chwila zadumy i zawiecha z wlepionym wzrokiem w kominek, spojrzenie na buty (jak schną), podgrzanie grzańca- i tak cały czas. Przeczytałem sobie trochę, wino się skonczyło, a napakowawszy do kominka nieco opału zaległem na ławie i pozwoliłem aby strzelający iskrami świerk pogrążył mnie w kolejnym Bieszczadzkim śnie


    foto 70 foto 71 foto 72 foto 73 foto 74 foto 75 foto 76 foto 77 foto 78 foto 79 foto 80
    https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!

  2. #112
    Bieszczadnik Awatar Barnaba
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Festung Posen
    Postów
    1,640

    Thumbs up Odp: I znowu ja

    Świat zaludniają jednostki
    Henry David Thoreau

    Dzień ostatni.

    Zimno! To pierwsza myśl jaka nasunęła mi się po przebudzeniu. Jednak było lepiej niż kiedyś- była godzina 8, a nie 6. Sam nie wiem czy to dlatego że przywykłem, czy że bliżej kominka spałem. Patrzę.... drewna jeszcze sporo jest- dużego. Polazłem i przyniosłem trochę mniejsze- co by z rozpaleniem było ok. Herbata robiona już na kocherze smakowała prawie jak z ognia. Kociołek cały czarny, wyglądał jak wyciągnięty diabłu z dupy, pogięty jak bym nim walczył o jedzenie miał w sobie wszystko to, czego nie miał w czasie wyjazdu z Poznania. Przeszedł dymem, i miał resztki poprzedniej herbaty. Tak więc sobie siedzę spokojnie i piję herbatę, całkiem pewien byłem że nie najdzie mnie sanepid.... ale kontrola jednak była! Okazało się, że wpis do wpisownika to nie była ściema Anyczki. Przyszedł mości strażnik i już chciał coś powiedzieć, alem mu przerwał:
    - Dzień dobry, zapraszam, może herbaty ciepłej... taki mróz!
    Jegomość zdębiał, było to widać na jego twarzy. Pewnie spodziewał się jakiejś pijanej chołoty. Rozglądając się uważnie po chałupie, zaczął nawijać, że on to nie, ale odgórnie ma nakaz, i ze nie wolno i takie tam pierdoły. Jak na moje minimalistyczne pojęcie higieny i porządku w Bieszczadach to w chacie lśniło czystością. W istocie to poprzedniego dnia Ala dokładnie zadbała o ład, a ja starałem się nie nabrudzić. Facet opowiadał, że się policja interesuje, bo wypadek był, że pili, że hałasowali, że drzewa piłą wycinali (wow), że w ogóle źle się dzieje. Cały czas starał się przygotować mnie do wręczenia mandatu- za naruszenie dóbr.
    - O zmroku chatę zobaczyłem, pusta była, to się rozgościłem na noc. Co ja mam, na śniegu spać jak chata pusta stoi?
    Na te słowa facet całkiem zaniemówił, znów zaczął bąkać pod nosem, ze on wie, ze też chodzi po górach......a niech se chodzi, bylebym miał spokój! Popytał jeszcze o tych co tu półki robią, że w ogóle po co ten syf – tu wskazał na kuchnie. No i nie wytrzymałem! Kto co może zostawić, to zostawia, dla tych co może nie mają, a potrzebują: ryż, herbata, sól, cukier, zupy chińskie- niby żaden majątek, a nieraz bezcenne. Będzie mi tu mówił że źle że jest takie coś! Na koniec stwierdził że ma tu nikt nie przychodzić (jak bym ja tam woźnym był) bo oni (myśliwi) na sylwestra chcą przyjść.
    - Jak pan potrzebuje z kolegami intymnej sytuacji to mogę iść na strych zawsze, albo ..... gdzieś indziej.
    Facet widział ze spokój jest, a ja już swoje zdanie mam, i nie przekona mnie..... pojechał sobie. Chwila sprzątania, ostatni wpis do zeszytu i czas wyruszać!

    Okazało się, ze przygoda dopiero się zaczęła! 20 minut drogi w stronę asfaltu usłyszałem wycie. Nie wiem czy wilk, czy pies- ale głodne w dupe ugryzie tak samo boleśnie. Słychać było szczekanie i wycie, lekki dreszcz, ale chwilę posiedziałem sobie i posłuchałem. Kto wie kiedy będę miał znów okazję. Wycie to narastało, to cichło, piękna melodia do tych widoków. Koło leśniczego widziałem zielonego malucha którym przyjechał mój poranny gość, kawałek dalej minął mnie jakiś myśliwy – lufa mu przez okno sterczała, skinąłem głową na „dzińdybry”, uśmiech nic nie kosztuje a zyskać można sporo. Facet się uśmiechnął, jak by mnie znał skąś, może to ten co u niego w styczniu gacie zostały, co to je w maju znalazłem w krzakach (patrz relacje). Po chwili myśliwy znów mnie mija. Uśmiech zaowocował dojazdem do większej miejscowości. Tam wyciągnąłem moją tajną broń- sutanne, i hajda do domu!

    Zaczęło się. Złapałem wana, chewrolet jakiś. 2 facetów, jeden chłopak i jedna sikorka młoda. Kierowca łudząco podobny do jednego znanego naszego aktora. Nie mam pamięci do nazwisk, i dobrze, bo nawet jeśli, to facet chciał zapewne odpocząć od wszystkiego.... Chwila rozeznania, i okazało się że nie jadę do Sanoka, ale do Krakowa. A co mi tam.
    - A wie pan, bo ja żaden ksiądz. Od wuja dostałem, co by na stopa łapać.
    Ten tekst całkowicie rozbroił wszystkich w aucie. Tak się to im spodobało, że pod Krakowem załapałem się na obiad. Jakaś wieś, piękne miejsce, stara wielka chata, wystrój jak z muzeum. Portrety rodzinne, święte obrazy, no obłęd! Obiad też pycha! W Krakowie wlazłem sobie na autostradę...... macham podjechałem sobie na rozjazd na Katowice. Dalej się zaczęła jazda!
    Zatrzymało się coś, zapakowane strasznie, no ale cóż.... byle do przodu! Wsiadam..... temat nr 1- objawienia, temat nr 2- cuda uzdrowienia. Nie ma nic gorszego niż religijni fanatycy- i chyba wolę już tych islamskich- bum, i człowiek się nie męczy.
    - A ksiądz z jakiej parafii?
    Już chciałem ściemniać: „Krywe”, hehehe, ale co mi tam, powiedziałem prawdę o wuju. Nagle w aucie zaczęło grzmieć, kierowca o dość tępym wyglądzie zaczął mi „po katolicku” ubliżać typu „ty szczwany lisie” i w ogóle, z trudem zachowałem się poważnie. Po 3 latach przebywania z klerem, dobrze wiem, że można albo przyznać im rację, albo doprowadzić ich do furii, żadnych szans na dialog- w tym przypadku w lot pojąłem że z „mojej reguły” nie ma wyjątków.
    - To za pokutę w czasie podróży będziesz słuchał naszych opowieści o Matce Teresie!
    Łomatko!!! Sporo się o niej nasłuchałem, oczywiście same superlatywy, „a w Warszawie to te Tereski to klawe babki”. Tyle mi przychodziło na myśl pomysłów, co by nawiązać rozmowę.... wiadomo, inteligentny zawsze się dogada, choćby i z osłem. Tu jednak chodziło o moją własną dupe- aby ją zawieźć na noc do domu- nie ma miejsca tu na pomyłki obyczajowe! Morda w kubeł i jadę dalej! Ileż można słuchać o dobroci, miłosierdziu itd. Usnąłem. Zostało to uznane za nie dotrzymanie umowy z mojej strony (miganie się od pokuty). Jeden z ideologicznych zboczeńców przedstawił mnie przed dość konkretną (jak na tę grupę zawodową) propozycją- albo miałem oddać kieckę i jechać dalej, albo nie. Tyle radości czerpię z tej kiecki (że o obiedzie nie wspomnę).... ci ludzie nie wiedzieli jaką to ma wartość. Burżuje jechali autostradą 90km/h więc nie miałem żalu opuszczając bądź co bądź zatłoczone auto. Zimno, mokro, ale przynajmniej z dala od dziwaków (sam sobie stanowię normę). Na odchodne:
    - A to nie podziękujesz nam że cię tyle kilometrów przewieźliśmy?
    Spojrzałem na wschód, na zachód (tak na oko, po asfalcie), no nie! Kolesie przegięli pałe! Ani bramki, ani zjazdu, jedynie że pod wiaduktem stałem i nie mokłem. Mogli mnie na Tarnawę wywieźć równie dobrze! Dałem upust swojej wulgarności, tak aby wiedzieli dobrze, że źle zrobili! Do zjazdu miałem pół godziny drogi. W deszczu, pokonałem cały odcinek, i doszedłem do wniosku, że jeśli ktoś uszyłby kiecke z polaru, albo z podszewką z membraną zrobiłby na tym złoty interes. Woda siąkła od dołu strasznie i spodnie były przemoczone. Dalej juz bez wiekszych sensacji dotarłem do Wrocławia. Przez Wrocław przewiózł mnie pewien młodzieniec, który świadom że wiezie księdza czerwone światło interpretował jako „avanti avanti”, pędziłem przez środek miasta zupełnie jakby obwodnicą, może i głupie, ale ciekawe przeżycie- usłyszałem
    - Jak by co, to z ostatnią posługą!
    - Ok.
    Na wylocie rachu ciachu i już grzałem swe przemarznięte nogi w jakimś dostawczym......
    Czas przejazdu 10h.
    https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!

  3. #113
    Bieszczadnik Awatar DUCHPRZESZŁOŚCI
    Na forum od
    10.2006
    Rodem z
    z brzozowego gaju na Podlasiu, obecnie piaski mazowieckie
    Postów
    582

    Domyślnie Odp: I znowu ja

    Barnaba super relacja. Twoja tajna broń też mi się podoba, tylko uważaj "mochery" Cię ukamienują.

  4. #114
    Bieszczadnik Awatar Barnaba
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Festung Posen
    Postów
    1,640

    Domyślnie Odp: I znowu ja

    hehehe będę musiał się mieć na baczności. nie ma nic gorszego niż ideologiczni zboczeńcy i fanatycy religijni!!!
    https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!

  5. #115
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: I znowu ja

    ja tylko chcialam zauwazyc ze szkoda ze nie masz zdjec w kiecce i z tymi roznymi typami co cie wozili! myslalam ze tu dokumentacja tez bedzie...
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  6. #116
    Bieszczadnik Awatar Anyczka20
    Na forum od
    12.2004
    Rodem z
    Sanok / Dublin
    Postów
    751

    Domyślnie Odp: I znowu ja

    Specjalnie dla Buby... wielebny Barnaba
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    "Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj,
    Jaki spokój można znaleźć w ciszy.
    Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha ..."

    www.anyczka20.fotosik.pl
    www.youtube.com/Anyczka24

  7. #117
    Bieszczadnik Awatar DUCHPRZESZŁOŚCI
    Na forum od
    10.2006
    Rodem z
    z brzozowego gaju na Podlasiu, obecnie piaski mazowieckie
    Postów
    582

    Domyślnie Odp: I znowu ja

    Wielebny w takiej wygniecionej kiecce to chyba z niezłej bibki żeś wracał. A z tą czołówką to jak duszpasterz górników.

  8. #118
    Bieszczadnik Awatar wojtek legionowo
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    legionowo
    Postów
    369

    Domyślnie Odp: I znowu ja

    Szkoda,że Ala nie przesłała zdjęć ze sklepu w Cisnej.
    Oj byłby ubaw.
    Pozdrawiam
    Wojtek legionowo

  9. #119
    Bieszczadnik Awatar Barnaba
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Festung Posen
    Postów
    1,640

    Domyślnie Odp: I znowu ja

    Anyczka! ProsiiiiIImy
    https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!

  10. #120
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: I znowu ja

    dzieki anyczka!!! suuuuuuuuuuuuuper!!! :D
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Znowu pojechałem
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 14
    Ostatni post / autor: 19-06-2008, 18:47
  2. Znowu
    Przez Barnaba w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 12
    Ostatni post / autor: 19-05-2006, 01:14
  3. Znowu byłem w Bieszczadzie
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 114
    Ostatni post / autor: 18-07-2005, 00:41
  4. Znowu wróciłem z Bieszczadu - relacja
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 16-01-2005, 23:31
  5. [Wilki] Znowu atakuja...
    Przez Ćhy w dziale Fauna i flora Bieszczadów
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 21-05-2004, 22:20

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •