Pokaż wyniki od 1 do 10 z 35

Wątek: Grzbietem ukraińskich Karpat... [relacja]

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    02.2005
    Postów
    575
    Ostatnio edytowane przez WojtekR ; 05-08-2006 o 00:22

  2. #2
    Bieszczadnik
    Na forum od
    02.2005
    Postów
    575

    Domyślnie Grzbietem ukraińskich Karpat...

    Dzień siódmy i dzień ósmy: 11.07 i 12.07

    Pierwszy dzień pobytu w Łopuchowie wykorzystujemy na odpoczynek, zwiedzanie wioski i rozmowy z mieszkańcami.

    Łopuchów1.jpg Łopuchów2.jpg

    Najlepiej czyni się to przy sklepie, gdyż zawsze jest grupka mężczyzn, którzy wpadają na „setkę” a alkohol pije się tu, na Ukrainie, nie po to (i nie tylko) „by sponiewierało”, ale by miło spędzić czas i kwitło życie towarzyskie. Sklep jest więc takim nieformalnym barem i towarzyskim centrum. Z chęcią opowiadają o swoim życiu, o trudnościach, nadziejach… Młodzi i starzy podkreślają, że za sowietów było lepiej: „była praca i było komu się poskarżyć”. Większość mieszkańców to ludzie biedni, ale serdeczni, przyjacielscy, gościnni…Tu też dowiadujemy się, że następny dzień to święto Piotra i Pawła (wg kalendarza juliańskiego) i nikt nie pracuje, co burzy nasze plany dojechania samochodem do Przełęczy Legionów razem z robotnikami leśnymi. Na wyrąb dowożą ich ciężarówki podobne do naszych dawnych „osinobusów” lub zwykłe i wtedy jadą „na pace”. Postanawiamy więc zostać w gościnnym domu Iwana jeszcze jeden dzień. Przy sklepie spotykamy grupę Czechów, którzy idą do Uść – Czarnej i dalej na Połoninę Krasną. Wymieniamy informacje a ja pytam o kompas. Mają, ale tylko jeden, więc nadal jesteśmy pozbawieni kierunkowskazu”!

    Przed sklepem - spotkanie z Czechami ....jpg

    W Łopuchowie jest nowa cerkiew, którą mamy zamiar w to święto odwiedzić. Tymczasem wędrujemy wzdłuż doliny Jabłonicy i Brusturanki. Domostwa różne. Jedne to typowe góralskie chaty, drewniane z różnymi przybudówkami: komórkami, chlewikami, obórkami, gdzie trudno doszukać się jakiegoś porządku.

    Dom mamy Iwana...tu spaliśmy 3 noce.jpg Kozia zagroda.jpg Koza mamy Iwana.jpg

    Inne już nowe, nieraz bogate z typową miejscową estetyką: jaskrawą kolorystyką, bogactwem gipsowych detali i jako takim ładem... Przy drodze, nad potokami pełno bawiących się dzieci…

    Brat Iwana.jpg

    Iwan zaprasza nas na obiad…Niestety nie udaje się nam z tego wykręcić. Przychodzimy, aby gospodarzom nie robić przykrości. Częstują nas tym samym jedzeniem co wczoraj, no i gorzałka obowiązkowo. Nie jesteśmy przygotowani, aby w czas upałów jeść tak tłusto i dużo jak oni. Iwan zapewnia nas, że jutro „na drogę” dostaniemy kotlety i „tuszonkę”. Dobrze, że nie widzi naszych min… To naprawdę serdeczni, mili, gościnni ludzie…
    Drugi dzień schodzi nam na wędrówce po Łopuchowie i Brusturach. Chcemy zwiedzić cerkwie, ale okazuje się, że zarówno ta w Łopuchowie i ta w Brusturach są zamknięte, bo popi pojechali na „chram” do Dubowa. Postanawiamy odnaleźć kolejkę, którą można wraz z drewnem dojechać do Uść – Czarnej (tak przynajmniej „stoi” na mapach). Okazuje się, że nie ma torów, gdyż w 1999 r. zostały zmyte przez „nawodnienije” – powódź. Kolejka do tej tragedii zwoziła drewno z wyrębów a przy okazji była środkiem komunikacji dla miejscowej i nie tylko ludności. Nic praktycznie z niej nie pozostało! Szkoda…
    W Brusturach odkrywamy wiejską kawiarnię „Prestige”. Sam budynek i jego otoczenie nawet w najmniejszym ułamku nie przystaje do tej nazwy. Często jednak, nawet w najmniejszych miejscowościach zagubionych w górach, można spotkać „lokale” o tak wyszukanych nazwach: „Aretuza”, „Leda”, „Calypso”, „Apollo”…

    Cafe Prestiż w Brysturach.jpg

    Dowiadujemy się, że samochód wiozący ludzi do pracy w lesie wyjeżdża ze skrzyżowania w Łopuchowie o godz. 5.00 i nie będzie problemu z zabraniem się aż na wyrąb pod Gorganem. Uspokojeni wracamy do MSZ (miejsce stałego zakwaterowania) i postanawiamy wcześniej iść spać.

    Sypialnia huculska.jpg

    Żegnamy się z przemiłymi gospodarzami: matką, Iwanem i jego żoną. O zapłacie za nocleg nawet nie chcą słyszeć. My, by uszanować ich gościnność, postanawiamy nie zostawiać żadnych pieniędzy… Obiecuję Iwanowi, że napiszę o nim i jego rodzinie w Internecie, co niniejszym czynię. Spełniam też jego prośbę, by zaprosić wszystkich przybywających w te strony do jego domu. Podaję adres: IWAN PETROWICZ BURSA, ŁOPUCHÓW, UL. POŁONIŃSKA 51. W ten sposób chcę mu podziękować…

    (cdn)
    Ostatnio edytowane przez WojtekR ; 04-08-2006 o 23:50

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Weekend majowy w Bieszczadach Ukraińskich
    Przez nika89 w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 15-04-2013, 22:53
  2. noclegi w ukraińskich Bieszczadach
    Przez DiabełPiszczałka w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 15
    Ostatni post / autor: 21-05-2012, 12:18
  3. Dobre noclegi w ukraińskich Karpatach
    Przez Henek w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 17
    Ostatni post / autor: 28-04-2008, 20:06
  4. Sylwester 2006-2007 w Bieszczadach Ukraińskich :)
    Przez Anyczka20 w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 35
    Ostatni post / autor: 09-02-2007, 02:13
  5. Wydalenie ukraińskich architektów
    Przez Stachu w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 32
    Ostatni post / autor: 31-01-2005, 20:26

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •