Nie minęło kilka wiosen jak duszatyn opustoszal strasząc młodzież tubylczą. O historii przeraźliwej pieczary nie wiedzieli natomiast oszusty i rabusie z południa co przybyli, a dzisiaj zwą ich cyganerią. Była to banda jak nieszczeście. w każdej wsi bałąmucili niewiasty, okradali chałupy i oszukiwali naiwnych chłopów swymi niecnymi sztuczkami. Z czasem skarbów im przybyło i trudno było je trzymać przy sobie. Dla tego usłyszawszy o duszatynie nie wierząc w diable przekleństwo zagarnęli se pieczarę na własność. Jej wejścia bronić zaczął potężny głaz, który 20 chłopa musiało przesuwać. W srodku były skarby piękne z południa i te drobnijesze tutejsze. Mimo to nikt z mieszkańców nie odważył się zarabować rabusiów co to ich wcześniej zrabowali. Pewnej srogiej zimy banda cyganów szła przez zamarzniętą Wetlinkę w pobliże sinych wirów. tam za skałą tworyńską przyczaiła się na nich zgraja czadów, co złe były na zbujów za ich zbujowanie, bo to przecież czadzia robota.
Kiedy wszystkie cygany po lodzie już szły czarty swym diabelskim urokiem roztopiły lud i wszystko co na nim było w wodzie się zanurzyło. Nastęonym ruchem czady zamroziły rzekę zamykając cyganerię bez szans ratunku. ucieszone z sukcesu szybko myknęły w las nie wiedząc, że jeden z cyganów ostał się na brzegu, bo musiał załatwic pewne prywatne potrzeby w pobliskich kszakach. Gdy wrócił jego oczom ukazały się trupy towarzyszy widoczne spod lodu. Miny ich były straszne. pełne paniki i strachu. Przerażony cygan uciekł do pieczary.


Odpowiedz z cytatem