a znacie legendę o powstaniu jeziorek? kiedyś wujaszek z czarnej mi opowiedział. niedawno Potocki w swojej książce mi przypomniał. dla tych co znają zalecam pominięcie poniższego akapitu, a tych co nie, zachęcam do lektury.
Działo się to w czasach dawnych, gdzie biesy z czadami chulały po starej bukowinie bez turystów i leśników. Nie było wówczas ani dróg, ani Wetliny. w góry wysokie mało kto się wybierał z obawy przed nieznanym terenem i dobrze ludziom znanym czarcim żartem. Chrześcijaństwo daleko daleko raczkowało z dala od nielicznych mieszkańców Bieszczadów. W pogaństwie żyli i grzeszyć łatwo im było. Z ziemi gdzie san sięnarodził do piekła wędrowały chordy dusz, a że to dzikie dusze były trzeba było im specjalnej gwardii. Sam lucyfer ponoć wybrał czarta co to miał się tym zająć. Było to podobno straszne diablisko. Znęcało się nad ludzkimi duszami bez żadnych barier. Nawet słynące ze złośliwości czady omijały go z daleka. Jego kopyta wielkie były i jak szedł po ziemi łomot ciezki się rolegał a ogonem jelenia mógł udusić. Nie było to zwykłe diablisko, ale mimo to poganie grzeszyć nie przestawali.
Dusz przybywało z każdym rokiem. Trzeba było gdzie je wszystkie umieścić nim w piekielnych oparach na wieki się pograżą. W pobliżu chryszczatej góry, gdzie leśne potoki spływały cichym nurtem była pieczara. Mieszkała w niej grupka biesów, co pobliską wieś od złego chroniły. zły strażnik co lucyfera samego swymi oczyskami widział przpędził biesy hen hen na połoniny i zajął pieczarę robiąc z niej przechowalnie. Z czasem miejsce to nazwano duszatynem. dusze cierpiały katusza niewyobrażalne. był to swoisty trening przed piekłem. strach miejscowych ogarnął swym mrokiem. mimo że poganie co to o zbawieniu nie wiedzą, złych rzeczy ze strachu przestawali robić. Diabeł strażnik był tak okrutny, że z czasem nie było już kogo do piekieł ciągnąć. tak się ludziska bali.


Odpowiedz z cytatem