:)
Aj jakże nastroiły te foteczki z zakąskami... Ja jednakże inny kłopot musiałem pokonać. Otóż resztówek różnych po butelkach znalazłem sporo (co to za rozrzutność niebywała - zostawiać zawilgłe denka) i wiedziony instynktem wymieszałem: kieliszeczek malinówki, kieliszeczek wiśniówki, z pół kieliszka pigwówki i jeszcze ociupinkę tarnióweczki, cytrynówki i krupniczku i...spróbowałem trwożnie. No ratafia mi wyszła przednia:D Choć nieco podwietrzała. Może z 40% nie więcej.
Więc wśród przepisów pomieszczam dla potomnych:D

Pozdrawiam,
Derty