W zeszłym roku przegapiłem agrest, więc w tym roku oczy były szeroko otwarte i został nabyty 1 kilogram jasnego. Nie więcej, muszę wcześniej sprawdzić jaki smak wyjdzie. To samo z czarną porzeczką. Zostały osobno zalane mieszanką 50/50 spirytusu i wódki. Wcześniej tych owoców nie mroziłem. Oczywiście agrest i porzeczki dokładnie zostały przebrane i pozbawione zbędnych części.
Z zeszłorocznych zdecydowany smak i zapach owoców ma malinówka, wyraźnie też działa rozgrzewająco. Ciekawy smak ma brusznicówka a jerzynówka ma fajny smak i zapach, lecz trudno doszukać się jednoznacznie jej owocowego charakteru. Rekordy popularności jednak bije aroniówka i staje się flagową moją nalewką.
Czekam na następne owoce zwłaszcza na wiśnie i aronię.