Dzięki.
Aronia była darmowa, więc coś trzeba było z nią zrobić, przeca nie jakiś dżem albo sok. Mam i tak zawsze ciśnienie poniżej optymalnej normy a poniższy sok bardziej mi podniesie niż obniży, znaczy się... ciśnienie podwyższy.
Zastosowałem bardziej zmodyfikowany sposób.
Owoce już przetrzymywałem w zamrażalce, zmrożone wczoraj dałem po sam szczyt słoja, zalałem 1 litrem 60% Soplicą do nalewek a że jeszcze aronia zmrożona wystawała ponad zalewę to dolałem ćwiartkę spirytusu 90% by nic nie wystawało. Duży słój typu wecka zamknięty został na około jednego miesiąca. A później... według przepisu "Po tym czasie wszystko przecedzić, a owoce w wysokim słoju zasypać cukrem (chyba dam tak na oko). Pozostawić je tak na około dwa tygodnie. Później syrop z owoców przeleć przez bibułę filtracyjną i dokładnie łączyć z alkoholem.
Taka nalewka przed konsumpcją powinna przegryzać się w ciemnym miejscu przez około pół roku."
Na pół roku to chyba dam gdzieś do skrzyni i zakopię... ooooo nie nie, na pewno nie jako geokaching. :P