... odgrzeję trochę wątek, bo jest tego wart... we wtorek nazbieraliśmy malin na Otrycie, a wieczorem lekko rozcieńczyłem spiryt i zalałem je... a od miesiąca z okładem idzie produkcja melisówki (bo nerwowy ostatnio jestem) i sosnówki... ale straszny koncentrat mi wyszedł... prawie czarny... a jak się całość powącha to w nozdrza tak uderza, że bez picia przewrócić się można.... naczytałem się co Wuka o sosnówce pisała i chyba ta moja to tylko na krople się nada ... zobaczymy... może nie
...
Dobrze, że przypomniałeś bo miałem zlać maliny.
Oj tak, jakże ubogi byłby świat bez nalewekOrzechówka się przegryza, wiśniówka naciąga, a ratafia czeka na jerzyny. Żadna zima nam nie groźna. Ma ktoś sprawdzony przepis na cytrynówke? Słyszałem, że jest b. skuteczna przy przeziębieniach.
"W tak pięknych okolicznościach przyrody... i niepowtarzalnej... " J.H.
Bimbrem o mocy prawie spirytusowej zalałem kwiat lipy.Po dwóch miesiącach w miejsce usuniętego zielska dodam miód lipowy.Zdąży dojrzeć do pażdziernikowych rajz po Bieszczadach.
rozmarzyłam się... ;-)
... zielsko nie jest takie złe... jak dobrze zalane......ale mówią, że najlepiej w woltażu 55-65% się utrzymywać, bo wtedy alkohol najlepiej aromaty i takie tam wychwyci..... przed chwilą zlałem ... czy tam odciągnąłem superkoncentrat sosnowy ... moc ma ... ale żywica gębę skleja... nie wiem czy to jeszcze rozrobić... czy na małe dawkowanie ma być
... może jakiś fachowiec pomoże....
Ja się nie znam na robieniu alkoholi ale na robieniu syropu sosnowego -mój ojciec robi go od zawsze. Pędy sosny zasypujesz cukrem i masz syrop -smakuje dosłownie jak syrop ze sklepu tylko o smaku sosny (właśnie posmakowałam) -żadna żywica gęby nie skleja -nie wiem czemu u ciebie tak jest. Czemu teraz to robisz? Nie za późno. Mój ojciec już dawno robił syrop sosnowy (na początku maja jakoś). Jeszcze jakby to zalać alkoholem .. hmm cud miód -może w następnym roku
Aktualnie 2 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 2 gości)