Jako, że nalewka z aronii wyszła, z tego zmodyfikowanego bertranda przepisu, przednia a i smak ma niebłahy, a i nabrała fajnego koloru, a i fajnie ją się pije "od święta" po jednym kieliszku (zostało jej jeszcze całkiem sporo bo mocno skitrana), to postanowiłem "walczyć" z nalewkami dalej. Jeśli coś z ciekawych owoców wpadnie mi "na krzywy ryj" z tzw. przydomowych zbiorów (nie z targów), to będę robił i będę się pytał na bieżąco. Teraz jednak chcę zmierzyć się z czymś innym. Mam więc do Was trzy prośby o pomoc:
- korci mnie zrobienie nalewki o kolorze intensywnie zielonym jak nie przymierzając absynt. Kolor musi być uzyskany w sposób naturalny bez sztucznych barwników. Oczywiście smak ma tutaj poważanie, ale kolor jakby większe. Ot kaprys. Pokopałem trochę w necie, ale tam ludziom wychodzą jakieś zielonoherbaciane albo z czasem brązowieją. Macie jakiś sprawdzony(!) sposób?
- czy ktoś robił krambambulę po staropolsku albo Benedyktynkę, ma jakieś wnioski, pomysły, zalecenia? Jak np. zdobyć/zebrać arcydzięgiel?
- czy w nalewkach, w całej fazie tworzenia , można unikać dolewania wody (np. w postaci syropu), pomijam już naturalne jej połączenie ze spirytusem (60, 70 czy 95%). Wolę gdy rozcieńczenie nastąpi w wyniku np. puszczania soków przez owoce lub miód, cukier itp. Jestem też świadom, że będą miały większą moc, ale chcę unikać wody. Może są jakieś przeciwwskazania o których nie mam pojęcia?


Odpowiedz z cytatem