Nie dalej jak wczoraj łopatę ująwszy poszedłem szukać żywokostu lekarskiego. Powodem szukania ratunku było strzykanie w krzyżu i obolałe kolana. Korzenie starannie oczyścilem i opłukałem, po czem w urządzeniu do tego nieprzystosowanem przemieliłem je na papkę i zalałem 60% alkoholem. Stało to zaledwie jedną noc a już rano użyłem tej oleistej mazi zewnętrznie, bo kolaniska jakby jeszcze gorzej mnie łupały. Teraz, a dochodzi czternasta jestem pewien dobrego działania mikstury i powiadam Wam... co za ulga.